Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 października 2014

Recenzja filmu: "Ida" (2013 r.) Na szara rzeczywistość

(źródło tumblr.com)
Film przenosi nas w lata 60 XX wieku. Opowiada historię dwóch kobiet, które muszą zmierzyć się z swoją przeszłością. Każda z nich z prawdą radzi sobie na swój sposób. Jedna jest aż przerażająco spokojna, druga żyje w świecie alkoholu, papierosów i przygodnego seksu. 

(źródło tumblr.com)
Cóż mogę powiedzieć, zauroczyłam się tą produkcją. Po pierwsze za świetny intymny, klimat. Ta kameralność, surowość powstała dzięki bardzo przemyślanym zdjęciom. Plenery świetnie dobrane, które idealnie komponowały się z fabułą. Po drugie za rewelacyjne wręcz aktorstwo. Agata Kulesza w roli Wandy mistrzostwo świata. Jej każda wypowiedź, mimika jest aż do bólu przemyślana. Agata Trzebuchowska choć grała pierwszoplanową postać, musi się pogodzić z faktem, że to jej starsza koleżanka ukradła cały film. Jednakże trzeba przyznać, że również zagrała interesująco. Cichą postać też bardzo trudno zagrać. Dawid Ogrodnik jak zwykle czarował na ekranie (zwłaszcza prawdziwą grą na saksofonie altowym). Drugoplanowe postacie również z pomysłem dobrane. Świetne sceny w klasztorze. Po trzecie za to, że film jest czarno-biały. Jestem wręcz pewna, że gdyby był zrobiony w kolorze straciłby swój niepowtarzalny urok i czar.

(źródło tumblr.com)
Bałam się, że końcowe sceny zmierzą w stronę banału. Całe szczęście tak się nie stało. Tematyka filmu trudna, gdyż dotykała losu Żydów podczas II wojny światowej. Lecz ten wątek był chyba (ja to tak odebrałam) tłem do rozważań na temat życia, tego co dał nam los i co z tym zrobimy. Czy jesteśmy w stanie żyć po tym co nam się przytrafiło, zmierzyć się z przeszłością, czy jesteśmy w stanie kierować naszym życiem, czy jednak przeszłość rzutuje na nasze teraźniejsze wybory. 
Również na co warto zwrócić uwagę, to to, że twórcy bardzo dobrze oddali tamte czasy. Ubiory, muzyka, atmosfera. Tak więc "Ida" to wizualny i aktorski majstersztyk. 

P.S. Nawet, jeśli Agata Kulesza nie dostanie żadnej nominacji, to nie znaczy, że nie zagrała lepiej od tych aktorek, które będą walczyć o nagrody. Po wtóre bardzo cieszy mnie, że w końcu w Polsce powstaje coraz więcej filmów, w którym kobiety mają dużo do powiedzenia i przede wszystkim do zagrania ! ;)
ocena 8,5/10 

reżyseria- Paweł Pawlikowski
gatunek- dramat
premiera- 25 października 2013 r. 

piątek, 17 października 2014

Recenzja filmu: "Służby specjalne" (2014 r.), czyli burza w szklance wody.

Film skupia się na czasie, gdy w Polsce zostają zlikwidowane Wojskowe Służby Informacyjne. 3 oficerów zostaje zwerbowanych do nowej komórki wywiadowczej, jak się później okazuje niewiadomego pochodzenia. 



Jeśli chodzi o samą fabułę nie jest tak źle. Dobrym pomysłem było, żeby film dzielić na etapy pracy wywiadowczej oraz napisy tłumaczące slang służb. Na plus również to, że pokazano jak na agentów działa praca, zwłaszcza ta w terenie. Oczywiście bez schematów się nie obyło. "Białko" (Olga Bołądź) wstąpiła do ABW, gdyż w przeszłości miała problemy z ojcem, również swego czasu agentem. Dodatkowo teraz ma problemy na linii damsko-męskiej. Bońka (Janusz Chabior) pod wpływem choroby chce się nawrócić i zrezygnować z pracy wywiadowczej. Z kolei Cerat (Wojciech Zieliński) odpycha od siebie swoich najbliższych.
Sama praca wywiadowcza momentami interesująco pokazana. Miło, że pokuszono się o przedstawienie kilku scen, które w filmie miały miejsce w Afganistanie (szkoda, że tak krótko). Jednak nie pokazano tam nic co by mnie kompletnie zszokowało, jak zapowiadano. Muzyka utrzymywała zamierzoną w filmie atmosferę.  

Na ogromny plus przemiana aktorska Olgi Bołądź. Była bardzo wiarygodna, nie tylko swoją grą, ale również zmianą fizyczną. Brawa. Jak zwykle Chabior rewelacyjnie. Jego słodko-gorzka postać utrzymywała moją uwagę na filmie. Niestety, gdy Bołądź i Chabiora nie było na ekranie to już nie było tak kolorowo. Zieliński zagrał dobrze, ale scenariusz w tym przypadku mu nie pomagał (poza sceną w Afganistanie). Nie wiem, może był taki pierwotny zamiar, ale aktor do roli generała (Wojciech Machnicki) psuł mi bardzo odbiór filmu. Jak dla mnie kompletnie tam nie pasował...

 Muszę się również odnieść do atmosfery, która panowała wokół filmu. Gdyż to zastanawiano się, czy Vega będzie po premierze filmu dalej wieść swoje bezpieczne życie, że mu grożono etc. Po pierwsze Ameryki tam nie odkryto, zwłaszcza jeśli chodzi o samą pracę służb jako taką, czy że po publikacji raportu wielu agentów było zagrożonych. Co do samej historii to jest to fikcja fabularna, alternatywne przedstawienie rzeczywistości (czego teoretycznie niby nie można wykluczyć) i zrobiona poprawnie, nic nie było tam, czego wcześniej nie można było zobaczyć w innych produkcjach, czy gdzieś przeczytać. Idąc tym tokiem myślenia to tacy twórcy Homeland po 2. odcinku by zbiegiem okoliczności "wyparowali"... Proszę, nie twórzmy ideologi tam, gdzie jej nie ma. 

Tak więc nie czuję, żebym zmarnowała pieniądze na bilet, zwłaszcza, że nie oczekiwałam arcydzieła, ale rasowego filmu sensacyjnego. Nie do końca to właśnie zobaczyłam, ale tragedii też nie było, zwłaszcza, gdy główni aktorzy wypadli dobrze w swoich rolach. 

ocena 6/10

reżyseria- Patryk Vega
premiera-3.10.2014
gatunek- sensacyjny 

czwartek, 16 października 2014

Recenzja film: "Zaginiona dziewczyna" (2014r.) Małżeństwa portret własny

Choć film widziałam w dniu premiery to z przyczyn technicznych recenzja dopiero dzisiaj. 

Tak więc mamy małżeństwo, które obchodzi 5. rocznicę ślubu. Nagle jednak w ten piękny dzień  nie wiadomo co się stało z żoną (Rosamund Pike). W takiej sytuacji Nick, jej mąż (Ben Affleck) staje się głównym podejrzanym całego zdarzenia. Policja nie wie, czy faktycznie żonę uprowadzono , czy została zamordowana. 
(źródło tumblr.com)
Na ten film czekałam bardzo długo i się nie zawiodłam, a nawet zaryzykuje stwierdzenie, że już dawno tak dobrej produkcji nie widziałam. To dzieło mistrza Finchera najbardziej klimatem przypomina mi jego inny świetny film "Siedem". Całe szczęście nie jest to żaden melodramat małżeński, lecz rasowy thriller. Jest klimat, zwroty akcji, aura tajemnicy. Co prawda wydawałoby się, że małżeństwo Nicka i Amy przechodzi TYPOWE małżeńskie wypalenie. Mamy zdradę, rozczarowania. Ale nie, tutaj poprzeczka została bardzo wysoko podniesiona. Fabuła jest momentami niebywale zaskakująca, jest to też pewnie zasługa ciekawej książki, która była inspiracją dla tego filmu.

Aktorsko jest naprawdę ciekawie. Afflecka, którego cenię jako reżysera, niekoniecznie już jako aktora. Jest przyzwoity, a tutaj wypadł całkiem dobrze. Z kolei Rosamund Pike pierwszy raz widziałam w takiej rozbudowanej roli. Poradziła sobie bardzo dobrze. Z jednej strony potrafiła zagrać potulną, miłą żonę, z drugiej wyrafinowaną i podłą ... Ciekawe też przechodziła zewnętrzne metamorfozy. Świetny też był wybór Carrie Coon do roli siostry Nicka. Tutaj bardzo mnie zachwyciła, a po jej roli w "Pozostawieni" nie miałam o niej zbyt dobrego zdania. Smaczkiem była rola Tylera Perry'ego jako adwokata Nicka, ale ogólnie dialogi były rewelacyjnie napisane. Kim Dickens udźwignęła rolę damskiego Williama Somerseta, a  Neil Patrick Harris  ciekawie wcielił się w postać zaborczego byłego chłopaka Amy (mam tu na myśli sceny późniejsze, gdyż scena z centrum poszukiwawczego była trochę groteskowa). 

Oczywiście Fincher nie zawiódł swoich fanów, ale myślę, że każdy fan thrillerów doceni "Zaginioną dziewczynę". Jest to intryga grubymi nićmi szyta, nic nie jest tak jakby się miało wydawać, więc czego chcieć więcej. Do tego jeśli dodamy klimatyczną ścieżkę dźwiękową i świetne zdjęcia.  Nic tylko wybrać się do kina!  

piątek, 7 lutego 2014

Recenzja filmu: "Jack Strong" (2014)- Odcienie naszej trudnej przeszłości.

[RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOJLERY]

Nie ukrywałam, że na ten film czekałam bardzo długo, mając przy tym wiele oczekiwań. Film chciałam obejrzeć z wielu powodów, jednym z nich jest moje dość duże zamiłowanie do historii XX wieku. 

źródło: filmweb.pl
FABUŁA

Jest to thriller szpiegowski opowiadający historię żołnierza Ludowego Wojska Polskiego- pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, który przez ponad dekadę do roku 1981 roku współpracował z CIA, pod pseudonimem Jack Strong. 

Myślę, że wbrew pozorom postać pułkownika Kuklińskiego nie jest aż tak w Polsce znana. Podejrzewam, że wiele osób po usłyszeniu, że Pasikowski kręci nowy film doczytało informację na ten temat, trzeba przyznać, że są szczątkowe. Niestety tak to jest z tajnymi misjami służb specjalnych. 

Pewne jest, że Kukliński współpracował z CIA, w 1981 roku musiał z rodziną uciekać do USA, przez wyciek informacji z Watykanu (obecnie trwają spekulacje, który kardynał mógł współpracować z ówczesnym KGB) oraz to, że ciążył na nim wyrok śmierci za zdradę, a postępowanie umorzono na początku lat 90' ze względu na stan wyższej konieczności.

Można by rzec, że Pasikowski lubi wkładać kij w mrowisko. Jego poprzedni film "Pokłosie" podzielił Polskę, podobnie jest z wchodzącym dzisiaj do kin "Jackiem Strongiem". Ja tam w obydwu dziełach nie widzę żadnych kontrowersji, ale co tam :) 

Historia skupia się przeżyciach głównego bohatera (Marcin Dorociński) od czasu jak decyduje się na współpracę do wczesnych lat 90. Niektórzy zarzucają filmowi, że postacie kobiece nie są tak rozbudowane, że żona Kuklińskiego (Maja Ostaszewska), pojawia się niezwykle rzadko i nie ma zbyt dużo do powiedzenia. Również rola Dagmary Domińczyk jest też bardziej epizodyczna, 3-planowa. Jak zawsze ubolewam nad tym, że często role kobiece są prowadzone stereotypowo i są mało ciekawe, to tym razem ten zarzut jest nietrafiony. Po pierwsze żona nie mogła nic wiedzieć, w razie schwytania lepiej było dla niej, żeby nic nie wiedziała, po drugie to nie jest telenowela, żeby pokazywać zwykłe życie dwoje ludzi, tylko jest to film szpiegowski (!) i na tym twórcy się skupili. Ci co chcą zobaczyć sceny miłosne czy tzw. cycki- niestety nic tu po was :) I chwała za to twórcom. 

Co mi średnio przypadło do gustu to niektóre reklamy porównujące historię Jacka do Bonda. Poza nazwą szpieg, tak naprawdę nic nich nie łączy. Co do samej nazwy szpieg, to bardzo mi się podobała jedna scena, w której David, prowadzący Jacka (Patrick Wilson) mówi: "on nie jest szpiegiem, jest aliantem".  I może nazwiecie mnie naiwną, ale w kontekście historii nie oceniałabym surowo pułkownika. Z kontekstem, w jakim Władysław Pasikowski przedstawił Jacka się zgadzam. (więcej nie napiszę na ten temat, obiecałam sobie, żeby w recenzji było jak najmniej odniesień do historii czy antagonizmów szpieg-bohater).

OBSADA

Już od dawna wiedziałam, że Marin Dorociński to jeden z lepszych aktorów swojego pokolenia. Tu również spisał się znakomicie. Co do Wilsona to przyznaję się, że przekonałam się do niego tak na dobre dopiero w zeszłym roku, przy oglądaniu filmu "Obecność". Zagrał bez zarzutu, a trzeba powiedzieć, że większość dialogów prowadził w języku polskim (!). Co o tyle jest zabawne, że jego żona Dagmara (rodzice to rodowici Polacy) , może poza jednym zdaniem, mówi w języku angielskim :)

Cała osada spisała się bardzo dobrze, drugoplanowe role również przyciągały, widać, że każdy dał z siebie wiele. Z drugiej strony nazwiska takie jak Ostaszewska, Zamachowski, Globisz, Czop czy Pieczyński to gwarant dobrej gry aktorskiej. Bardzo podobało mi się, że każdy bohater mówił w języku, jakiej był narodowości bądź posługiwał się innym do komunikacji. Obsady "radziecka" oraz "amerykańska" również interesująco dobrana, brawo za casting. Dodam tylko, że Krzysztof Dracz jako generał Jaruzelski to bardzo ciekawie i dobrze zagrany epizod. 

Pasikowski mimo trudnego tematu, wykazuje się sporym dystansem, czego przykładem jest postać Putka (rewelacyjny Mirosław Baka). 


Całość dopełnia muzyka napisana przez Jana Duszyńskiego jest smacznym tłem dla wydarzeń dla ekranie.


"Jack Strong" to bardzo dobry film szpiegowski, jeden z lepiej zrobionych polskich filmów ostatnich lat. Jednak mimo małego budżetu można stworzyć coś ciekawego. 
Było "Pokłosie", teraz "Jack Strong", ciekawe co Pasikowski wymyśli następnego. 

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Podwójna recenzja: Idy Marcowe (2011) oraz Fair Game (2010).

Witam,
Wczoraj miałam okazję obejrzeć dwa filmy o tematyce politycznej: "Idy marcowe" oraz "Fair Game". Łączy ich temat- polityka oraz to, że rozgrywki na tym polu nigdy nie są czyste. 
źródło: filmweb.pl

"Idy" to historia prawyborów prezydenckich w stanie Ohio. Zostało tylko dwóch kandydatów Demokratów w wyścigu, w tym gubernator Morris (George Clooney), w którego sztabem kieruje Paul (Phillip Seymour Hoffman) oraz Steven (Ryan Gosling), a ekipa z Tomem Duffy'em (Paul Giamatti) na czele za wszelką cenę chce, żeby wygrał ich kandydat Pullmann. 

Szczerze historia jakich wiele, dwóch kandydatów, ciosy poniżej pasa, manipulacje i gierki. Nieświadoma żona, romans ze stażystką, a ktoś to musi posprzątać. Plusem jest, że jest to tło to kluczowych wydarzeń jakimi są rozgrywki między menadżerami kampanii oraz jakie wartości są dla nich najważniejsze. Dla jednych jest to lojalność wobec swoich, dla innych wygrana i prestiż. 

W tym miejscu pewnie się narażę wszystkich fankom Ryana Goslinga, lecz w tym filmie gra on przeciętnie, jego postać jest "ciężka" dla fabuły, a już na pewno nie ratuje filmu. Z kolei jak zwykle możemy oglądać popis aktorskich Hoffmana oraz Giamatti'ego. 

Powiem tak bardzo chciałam film zobaczyć, ale jakoś mnie nie zachwycił, ani bardzo nie zraził. At kolejny niezły film. 

źródło: filmweb.pl

Z kolei "Fair game" opowiada historię  agentki CIA (Naomi Watts), której mąż- były ambasador (Sean Penn) wytyka kłamstwo w orędziu George'a Busha dot. inwazji na Irak. Zaczyna się zmasowany atak na niego jak i całą rodzinę. Biały Dom ujawnia prawdziwe nazwisko agentki i tym zostaje zdekonspirowana. Małżonkowie będą próbowali na własne sposoby wyjść z tej sytuacji z jak najmniejszym szwankiem.

Fabuła opiera się na książce byłej agentki Valerie Plame, o której świat usłyszał w 2003 roku. Za jej dekonspiracje ktoś ważny z Białego Domu poniósł karę, choć co jest dla mnie karygodne Prezydent Bush z mocy prawa łaski skrócił tą karę... 

Ale wracając do filmu jest bardzo ciekawy, możemy oglądać jak wygląda praca w CIA i co to znaczy przyjaźń w tych służbach... Również, że z polityką się nie wygra... I jak jedna decyzja "góry" potrafi przewrócić Twoje całe życie do góry nogami. 

Dodatkowo aktorsko film prezentuje się całkiem dobrze. Dziwne, że w Polsce i ogólnie przeszedł bez echa... 

niedziela, 29 grudnia 2013

Recenzja filmu: Fighter (2010)- Czy z rodziną najlepiej wychodzi się na fotografii?

źródło filmweb.pl
Ten film chciałam obejrzeć od bardzo dawna, jeszcze zanim trafił do szerokiej dystrybucji. Pech chciał, że dopiero teraz miałam okazję. Mam słabość do filmów bokserskich, możliwe, że to dzięki mojemu tacie z którym obowiązkowo oglądałam wszystkie części "Rocky'ego", więc pewnie sentyment pozostał. 

Ten film również opowiada o drodze na szczyt boksera Micky'a "Irisha" Warda (Mark Wahlberg). Ma 8 rodzeństwa, w tym Dicky'a (Christian Bale), byłego boksera zawodowego, który stał się dumą ich małego miasteczka. Dicky pragnie powrócić jeszcze na ring, lecz gdy staje się to praktycznie niemożliwe trenuje swojego młodszego brata, aby ten odniósł sukces. Ich trochę apodyktyczna matka (Melissa Leo) zapatrzona jest w Dicky'a, ciągle wierzy, że ten powróci w chwale. Micky musi przezwyciężyć skomplikowane sytuacje rodzinne, własne słabości i kompleksy oraz legendę swojego brata. Pomaga mu w tym dziewczyna (Amy Adams). Film oparty na faktach.

Można rzec, że fabuła nie jest oryginalna. Mamy marzenie i nasz bohater mimo wielu przeciwności losu zmierza do celu. Jednakże fabuła jest przedstawiona w sposób nietuzinkowy, naprawdę ciekawie się ogląda. Mimo tych wszystkich zawirowań mamy jednak pozytywny wydźwięk- nie ważne ile kłótni przeżyłeś, na końcu rodzina sobie wybacza. 

Ciekawie też zmontowano film, gdy oglądamy dokument jest inny obraz, gdy oglądamy walkę wydaje nam się, że oglądamy ją naprawdę, gdyż są efekty typowe przy walkach bokserskich. 

Największym atutem jest tu jednak aktorstwo przez duże A! Christian Bale zagrał rewelacyjnie, w pełni zasłużony Oscar. Grał bardzo ciekawą postać i jego kreacja była bardzo autentyczna. Melissa Leo również świetnie odegrała rolę matki. Amy Adams z kolei pokazała się w całkiem innej roli, niż można było ją oglądać w tamtym czasie. Niektórzy twierdzą, że przy tym układzie sił nie pasował Mark Wahlberg. Jednak uważam, że jak na swoje możliwości spisał się przyzwoicie i nie ma co się go czepiać. 

Jest to bardzo dobry dramat, ze świetną obsadą. "Fighter" zdecydowanie jest lepszy od innych filmów z tego gatunku, broni się dobrze skrojoną fabułą i jak już podkreślałam do znudzenia bardzo dobrą obsadą. 



DANE TECHNICZNE
data produkcji : 2010 rok
gatunek: dramat biograficzny, sportowy
reżyseria: David O. Russell 

P.S. Widzę, że obsada nowego filmu Russella- "American Hustle" to w połowie "Fighter", w połowie "Poradnik pozytywnego myślenia". 

sobota, 28 grudnia 2013

MOJE FILMY 2013.

Witam,
dzisiaj przedstawię Wam filmy, które miały premierę w 2013 roku w Polsce (ewentualnie końcówka 2012), a które moim skromnym (subiektywnym) zdaniem są warte uwagi. 

Zanim zestawienie, wspomnę tylko, że w tym roku nie widziałam wielu ciekawych filmów, które swoją premierę miały właśnie w kończącym się roku. Są to m. in. "Polowanie", "Grawitację" (tu popełniłam rekord niewykorzystanych rezerwacji, najpierw w Multikinie po premierze oraz ostatnio 3 razy w IMAX..., zawsze coś) czy "Kamerdynera". 


NAJLEPSZY FILM:

"Kapitan Philips" 

Bezapelacyjne jest to jeden z lepszych filmów ever. Tom Hanks pokazał tu wielką klasę aktorską i cały seans przepełniony był emocjami. Świetna robota! 


REWELACYJNA FILMOWA PRZYGODA

"HOBBIT, NIEZWYKŁA PODRÓŻ".

Tak, wiem, że "Hobbit" miał polską premierę jeszcze w 2012 roku, lecz nie mogłam go obejrzeć po 27 grudnia, stąd znalazł się teraz w zestawieniu. 
Widowisko Jacksona przechodzi wszelkie oczekiwania. Dzięki niemu po raz kolejny możemy przeżywać emocje związane z mieszkańcami Śródziemia. Świetnie dobrana obsada i rewelacyjnie stworzony klimat. 


NAJBARDZIEJ POZYTYWNIE POKRĘCONY FILM

"DJANGO"

Gdyby nie "Kapitan Philips" również Django wygrałoby w kategorii najlepszy film. Większość już wie, że mam słabość to dzieł Tarantino, lecz naprawdę ten film jest arcydziełem. Leo i Christoph dają taki popis kunsztu aktorskiego.... Ahh, świetna, pokręcona historia. Jeden z lepszych filmów Tarantino, jak nie najlepszy :)


REMAKE/SEQUEL 

"IGRZYSKA ŚMIERCI. W PIERŚCIENIU OGNIA."

Pierwsza część średnio mi się podobała... Dałam szansę drugiej i nie pożałowałam. Jest zdecydowanie lepszy od 1. części i naprawdę fajnie się oglądało dalsze przygody Katniss i jej przyjaciół. 


NAJLEPSZY FILM W SWOIM GATUNKU

"OBECNOŚĆ" - horror

To film perełka w swoim gatunku, dawno nie powstał aż taka dobra produkcja. Świetna fabuła- oparta na prawdziwych wydarzeniach, dobra obsada i to napięcie. Rewelacja! Ten film przywrócił mi wiarę w to, że mogę naprawdę wysoko oceniać filmy z tego gatunku :) 



A jakie są Wasze typy w poszczególnych kategoriach? I jakie produkcje powinnam koniecznie nadrobić?

POZDRAWIAM :)

sobota, 16 listopada 2013

Recenzja filmu "Kapitan Philips": Run Captain, run!

(źródło tumblr.com)

8 listopada na ekrany polskich kin wszedł amerykański film, oparty na książce "Kapitan Philips". Premiera tego obrazu została przyćmiona innym filmem: Thorem 2. Jednak ja, zamiast na Thora wybrałam się na ten pierwszy film i nie żałuje.

Film opowiada historię tytułowego Kapitana Philipsa (Tom Hanks), który żyje z tego, że dowodzi statkami towarowymi. Tym razem jego zlecenie obejmuje trasę do Mombasy w Afryce przez tereny somalijskie. Dostaje w większości nową załogę, nowy statek i musi sobie jakoś radzić. Pozorny spokój zakłóca obraz radaru, który pokazuje, że jakieś dwie niezidentyfikowane małe jednostki próbują do jego statku dopłynąć. Oczywiście po jakimś czasie jesteśmy wręcz pewni, że są to somalijscy... piraci.


Kilka lat temu gruchnęła wieść w telewizji, że powraca problem piractwa morskiego, zwłaszcza u wybrzeży Somalii. Kapitan Philips przeżył taką sytuację i opisał ją w książce, która stała się podstawą do nakręcenia tego projektu. Jest to chyba pierwszy obraz, który traktuje o współczesnym problemie piractwa morskiego, który się rozrasta i jest coraz większym globalnym problemem.

PIERWSZE WRAŻENIA:
Wiecie, że gdy film się skończył i pokazały się napisy na ekranie, cala widownia była cicho, przez chwilę nikt się nie poruszał. Obraz przez większość czasu tak trzymał w napięciu. Hanks znowu w wielkiej formie! Już mu wybaczyłam wpadkę w "Kodzie Da Vinci".
(źródło: tumblr.com)


AKTORSKO:
Jak już napisałam, Tom po raz kolejny udowodnił swoją klasę aktorską. Na wielki plus, że osoby wcielające się piratów somalijskich mówiły w etnicznym języku przez większość czasu, a angielski bardzo łamali, dzięki temu obraz był jeszcze bardziej autentyczny. Drugoplanowe role też ciekawe, dobrze, że grali to również aktorzy mniej znani, dodawało to naprawdę takiej większej prawdziwości.

FABUŁA:
Prywatnie bardzo ciekawi mnie zjawisko piractwa morskiego, świetnie, że były pokazane tutaj wszelakie procedury i niuanse prawne, również te słabsze strony, że marynarze są często przez większość czasu zdani na siebie, jak to na nich wpływa, jakie postawy przeważają.  Reżyser nie chciał ani oskarżać, ani tłumaczyć piratów morskich, starał się być bardziej biernym obserwatorem.
(źródło: tumblr.com)

PODSUMOWANIE:
"Kapitan Philips" to opowieść o aktualnym globalnym problemie, ze świetną obsadą, trzymająca nieustannie w napięciu. Na pewno nie będziecie żałować tych 2 godzin 14 minut w kinie (plus reklamy oczywiście :D).

P.S. Dawno nie widziałam tak dobrego filmu! Jeden z lepszych jakie kiedykolwiek widziałam.




DANE TECHNICZNE:
rok: 2013
reżyser: Paul Greengrass ("lot 93", trylogia o Bournie)
produkcja: USA
gatunek: dramat biograficzny


poniedziałek, 9 września 2013

Jak oceniamy filmy?

Dzisiejszy pomysł na wpis jest podrzucony przez moją dobrą koleżankę :)

Tak więc jak to jest z tym naszym ocenianiem filmów.

Oczywiście wiadomo, że każda ocena z definicji jest w pewnym stopniu subiektywna. Niektórym dany film będzie się bardzo podobał, niektórzy z kolei określą go mianem filmowego gniota np. jak to dzieje się z Pulp Fiction. Nie ma "przepisu" na film, dzięki któremu sukces gwarantowany, nie będzie żadnej nieprzychylnej opinii. (jeśli ktoś by wymyślił taką receptę, myślę, że byłby bardzo bogatym człowiekiem:)

Jednakże czemu część z nas sprowadza oglądanie filmów i ich ocenianie do absurdu? Ale po kolei.

Wychodzę z założenia, że każdemu filmowi należy się taka sama uwaga, czyste konto. Jeśli oglądam horror czy to dramat, każdy na początku ma dla mnie takie same szanse. To, że jest to horror nie znaczy, że z automatu przyznam mu 3 gwiazdki mniej, tylko dlatego, że jest to taki a nie inny gatunek.

Po wtóre niektórzy kinomaniacy zapominają chyba po co powstało kino. Dla czystej rozrywki. Kino powinno bawić, powinnyśmy czuć się dobrze oglądać film. Dlatego dziwnym jest, że jeżeli w jakimś filmie ktoś "nie znalazł głębi" automatycznie film nie jest ciekawy. A co chyba gorsze, niektórzy w każdym filmie doszukują się owej głębi, symboli w każdym filmie, a tych, którzy tego nie widzą traktują jako dziwnych, niczym gorszych kinomaników.

I właśnie czy nie zdarzyło się Wam, że na jakimś forum zostaliście "wykluczeni", bo nie oglądaliście jakiegoś filmu bądź oceniliście go "za dobrze", bądź "go nie doceniliście".

Każdy ma prawo do swojej oceny, (gdyż ma być jego własną sic!), możemy się z nią nie zgadzać, ale nie powinniśmy traktować jej jako "gorszej". Tu pomijam zjawisko trolli :D

Kino powinno łączyć nie dzielić, być ciekawym hobby, czy też po prostu służyć zabiciu wolnego czasu. A oceny, opinie to tylko dodatek do wspaniałej przygody z kinematografią.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Recenzja filmu: Minionki rozrabiają 2 (2013)

Cześć,
dzisiaj spóźniona recenzja filmu: Minionki rozrabiają 2.

Na wstępie muszę się przyznać, że nie miałam okazji zobaczyć pierwszej części tj. Jak ukradłem księżyc z 2010. Nie wiem czy korzystnie/negatywnie wpływa na moją recenzję, mam nadzieję, że podzielą się ze mną opinią osoby, które miały okazję zobaczyć właśnie tę produkcję.

A teraz przejdźmy do konkretów. Gru, który obecnie zajmuje się tylko legalnymi interesami, opiekuje się trzema słodkimi dziewczynkami. Tytułowe Minionki natomiast pomagają mu w fabryce żelek oraz w wszelkich pracach domowych, które na Gru spoczywają. Ich sielanka trwała by, gdyby nie pewien złoczyńca, który kradnie substancję z rządowego laboratorium, która zmienia wszystkie istoty żywe w niebezpieczne potwory. Tajna organizacja rządowa, będąca pod wrażeniem wyczynu Gru (w pierwszej części, jak prawidłowo spojleruje tytuł ukradł on księżyc) zwerbuje go do bardzo ważnej i tajnej misji. Jego partnerką będzie, niekonwencjonalna, ale bardzo sympatyczna Lucy.

(Tytułowe Minionki- źródło: filmweb.pl)

Minionki są bardzo sympatyczne, a dziewczynki przeurocze. Cały seans kibicujemy wszystkim bohaterom, wierząc, że wszystko dobrze się skończy. Jednakże, jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to, że jest to oczywiście film dobry, ale z kategorii poprawnych. Nie ma w nim nic nowego, zaskakującego, świeżego. Ale chyba najważniejsze, że to dzieciom animacja się bardzo podoba. Mój mały kuzyn, z którym byłam w kinie, a wcześniej w zoo i innych miejscach, najbardziej cieszył się własnie po seansie i bardzo dłuuugo o tej produkcji opowiadał. Jest to właśnie bardzo dobra propozycja do kina na wakacyjne popołudnie z dzieckiem. Dorosły nie będzie się nudził, bo dzięki świetnym bohaterom, mimo, iż znany nam jest schemat i prawdopodobne zakończenie (oj byłabym mocna zła, gdyby było inne :P ) oglądamy bezwiednie cały film, a dziecko cały seans siedzi wpatrzone w ekran, a później cieszy się, że go oglądało. Skutkiem ubocznym niestety często po takim filmie jest, że dziecko zbyt dużo opowiada i zadaje nam pytań, aż można mieć dość tego filmu. Lecz przy Minionkach, takim pozytywnym filmie, nie sposób być zmęczonym :) 



Dubbing jak zwykle bardzo dobry, przy animacjach, nam Polakom wychodzi on niezwykle bardzo dobrze. Muzyka oraz grafika również na dobrym poziomie. Nawet jakbym próbowała się do czegoś doczepić, naprawdę jest ciężko. 

Tak więc Pixar po raz kolejny zaprezentował nam kolejną, dobrą produkcję. Z reakcji dzieci wynika, że im animacja się bardzo podobała, a to chyba najważniejsze. Dla starszej części widowni, możliwe, że film będzie się wydawał mało śmieszny, nic nowego nie wnoszący, lecz nie można tej produkcji odmówić takiego ciepła i pozytywnych emocji. I to jest bardzo miła odmiana, bo czy nie jest fajnie, spędzić 1,5 godziny w kinie, uśmiechając się i naładować baterie?! 

Możliwe, że dla tego jest to najbardziej kasowa animacja spod szyldu DreamWorks. A są już plany na trzecią część, możliwe, że już w przyszłym roku. 

Moja ocena: 7/10

Pozdrawiam

środa, 31 lipca 2013

Recenzja: Gorący towar/ The Heat

(Możliwe spojlery!!!)

Można rzec w końcu!  Na rynku pojawił się film kumpelski (policyjny) w odmianie żeńskiej. O partnerach policyjnych było już mowa nie raz ( ostatnie End of Watch, Zabójcza broń, Showtime, Gliniarz z Beverly Hills itd). Reżyser "Druhen" przedstawił nam obraz dwóch kobiet pracujących w zdominowanych przez mężczyzn zawodzie. Sara (Sandra Bullock) jest agentką FBI, której marzy się awans, z kolei Shannon (Melissa McCarthy) pragnie oczyścić ulice Bostonu z jak największej liczby złoczyńców, w swój oryginalny, ale w miarę skuteczny sposób.

Każda z bohaterek jest inna. Pierwsza bardzo ambitna, poprawna politycznie, wszechwiedząca, skuteczna, lubiąca wygrywać, natomiast nielubiana przez kolegów.  Druga nie dba o siebie, jest wulgarna, mówi prosto z mostu o tym co myśli, bezkompromisowa i lubiąca działać sama, często bez zastanowienia, z pogwałceniem wszelakich procedur. Te dwie panie będą musiały współpracować, gdyż zakończenie tejże sprawy leży w interesie obydwu: jedna otrzyma awans, druga uratuje brata i innych mieszkańców Bostonu przed niebezpieczną osobą. 

Podczas tej współpracy nasze bohaterki wiele się od siebie nauczą. Sara zacznie lepiej wyrażać swoje emocje, zrozumie, że nie zawsze procedur da się przestrzegać w obronie sprawiedliwości, a Melissa zauważy, że spontaniczność nie zawsze popłaca. Jednak najważniejsze, że zyskają w tej drugiej siostrę, której nigdy żadna z nich nie miała i pod wpływem siebie nawzajem zmieniają własne życia. 

Melissę, którą znam od czasu Kochanych kłopotów bardzo lubię oglądać. Zauważyłam, że coraz częściej jest obsadzana w wyrazistych, niepoprawnych politycznie rolach, a realizacja wychodzi jej znakomicie. Z kolei Sandra jak zwykle zyskuje sympatię widzów, kolejna jej udana produkcja. Obydwie aktorski stworzyły zgrany zespół, widać między nimi partnerską chemię. 

Drugoplanowe postacie to też często istne smaczki. Albinos jako detektyw w wydziale narkotykowym i jego potyczki słowne z Shannon są rewelacyjne, Rajos i jego ucieczka przed Shannon, czy problemy Sary z jej kolegami z pracy. Sceny te są ciekawym i uzupełniającym się dodatkiem który w ciekawy sposób scala całą produkcję. 

Może i oczekiwałam odrobię więcej od Gorącego towaru, to i tak się nie zawiodłam. Co prawda trochę szkoda, że nie było więcej komicznych scen, ale ogólnie cała fabuła została dobrze przemyślana. Jest to dobry krok w zmianie podejścia w Hollywood do filmów o tematyce kobiecej. Nie musi to być koniecznie komedia romantyczna, a konkretne dzieło, nieoprawne politycznie oraz  z pazurem. 

MOJA OCENA: 8/10

Pozdrawiam!

poniedziałek, 29 lipca 2013

Co warto wiedzieć w: PONIEDZIAŁEK 29 lipca

Hej,
dzisiaj porcja wiadomości dotycząca ubiegłego weekendu. 

1. Wolverine z najgorszym otwarciem z serii  X-Men w USA. Z kolei w 100 krajach (na 101) wylądował na 1 miejscu w zestawieniu kupionych biletów (przegrał tylko w Argentynie). 

2. Czwarty Gliniarz z Beverly Hills coraz bliżej realizacji. Wybrano właśnie scenarzystów, wiadomo, że w głównej roli wystąpi Eddie Murphy

3. Stacja NBC szykuje 4-odcinkowy miniserial Dziecko Rosemary. 

4. Zaprezentowano zwiastun do nowej ekranizacji Romea i Julii. (Pisałam o tej produkcji w ostatniej notce). 
5. W sobotę miałam w końcu okazję zobaczyć Gorący towar. Na dniach opublikuję recenzję. 

Miłego dnia! 

czwartek, 25 lipca 2013

Trailery 19-25 lipca

Witam, 
raz w tygodniu będę opisywała Wam premiery trailerów minionego tygodnia. Oceniać będę sam zwiastun (w skali od 5 do 0)  oraz to czy całokształt (zwiastun, fabuła, obsada etc.) zachęcają mnie do pójścia do kina, czy też poczekam na DVD, nie chcę oglądać, nie interesuje mnie

Premiera 19 lipca
ADWOKAT/The Counselor 
Premiera Polska: 15 listopada 2013
Reżyseria: Ridley Scott
Gatunek: Kryminał/thriller 
Streszczenie fabuły: Znany adwokat ze wszystkich sił chce się wyplątać z narkotykowego biznesu, gdyż myślał, że to będzie jednorazowa sprawa. 

Zwiastun: 4/5 
Film: zachęca do pójścia do kina 

Jeśli ktoś lubi kryminały (tak jak ja) to myślę, że całość jak najbardziej zachęca do kupienia biletu. Dobry reżyser, świetna obsada(!), po zwiastunie zapowiada się dobry kryminał.

Premiera 21 lipca 

IGRZYSKA ŚMIERCI: W PIERŚCIENIU OGNIA
Premiera Polska 22 listopada
Gatunek: Akcja/Thriller

Tego filmu nie trzeba nikomu przedstawiać. Słyszał o nim każdy, prawie każdy oglądał. Ja należę do mniejszości, która jedynki nie widziała, ale po zobaczeniu tego zwiastuna, stwierdziłam, że muszę nadrobić zaległości.

Zwiastun: 4/5
Film: zachęca do pójścia do kina (ja niestety raczej się nie pójdę, muszę najpierw zobaczyć jedynkę)
Premiera 22 lipca

BLUE JASMINE
Premiera Polska: 23 sierpnia 2013
Reżyser: Woody Allen
Gatunek: Dramat
Streszczenie fabuły: Gospodyni domowa przechodzi kryzys i przenosi się do swojej siostry.

Zwiastun: 4,5/5 
Film: zachęca do pójścia do kina
W końcu Woody Allen powraca do USA, co prawda nie do NY, ale zawsze. Jego europejskie filmy średnio mi się podobały, więc z wielką ciekawością czekam na ten film. 


Premiera 24 lipca

GRAWITACJA/Gravity
Premiera Polska: 11 października 2013
Gatunek: thriller/ sci-fi
Streszczenie fabuły: Para astronautów przeżywa poważną katastrofę kosmiczną.

Zwiastun: 3,5/5
Film: zachęca do pójścia do kina/poczekam na DVD (ciągle się waham)

Zwiastun nie jest zły, lubię aktorów, którzy grają pierwszoplanowe role (Bullock, Clooney), może się wybiorę.


47 RONINÓW/47 Ronin
premiera Polska: 10 stycznia 2014
Gatunek: Dramat/akcja
Streszczenie fabuły: Film opowiada o znanej akcji samurajów z XVIII wieku.

Zwiastun: 1,5/5
Film: nie chcę oglądać

Nie pasuje mi forma i efekty specjalne do tego typu filmów (możliwe, że w tym względzie jestem konserwatywna). Nawet Keanu tu nie pomoże...

 
SINGLE SHOT
brak określonej premiery
gatunek: dramat/thriller 
streszczenie fabuły: Pewien kłusownik zamiast zwierzęcia zabija młodą kobietę Jednak jego problemy zaczną się dopiero, gdy odnajdzie walizkę z pieniędzmi. 

Zwiastun: 3/5
Film: poczekam na DVD
Może to być ciekawy film, na wieczorny domowy seans. Poza tym nie ma polskiej premiery (póki co)... 

Co sądzicie o tych filmach? Jakie są wasze odczucia? Zapraszam do dyskusji.
Pozdrawiam :)

środa, 24 lipca 2013

Co łączy Wałęsę z Mandelą?

Witam,
dzisiaj chcę Wam przybliżać dwa filmy, które będą miały premierę pod koniec tego roku.
Są to filmy szczególne tematycznie, gdyż opowiadają o symbolach XX wieku. W praktycznie w tym samym czasie w Polsce ukaże się film "Wałęsa. Człowiek z nadziei", natomiast w USA "Mandela. Long Walk to Freedom". 

Co te filmy łączy a co dzieli.

Przede wszystkim oba filmy opowiadają o znanych postaciach XX wieku, które stały się symbolami walki o wolność w swoich krajach. Mandeli nikomu nie trzeba przedstawiać. Również Wałęsę kojarzy cały świat, większość obcokrajowców, oprócz Jana Pawła II wymienia go jako znanego Polaka. Zbiegiem okoliczności jest również data premiery, kręcone i wypuszczone do dystrybucji są w podobnym czasie. 

Oczywiście w Polsce, większe zainteresowanie jest filmem  "Wałęsa", jest to postać nam współczesna, dotyczy historii, sprzed jeszcze niewielu lat. I jak to z filmami o historii najnowszej, będzie miał dużo zwolenników, jak i również przeciwników. Dla mnie, jako osoby urodzonej na przełomie zmiany ustroju będzie to film neutralny, będę na niego patrzyła bez żadnych wygórowanych oczekiwań, nie będę doszukiwała się kontrowersji. 

Również różnica w obydwu filmach jest taka, że w "Mandeli" mało znani aktorzy, reżyser również nieobyty z wysokobudżetowymi produkcjami (Brytyjczyk, l. 44, znany z "Kochanic króla"). Myślę, że to plus dla tej produkcji, żadnych gwiazd, które mogłyby rozpraszać uwagę widzów, świeża twarz, nada postaci Mandeli lepszy odbiór (nie będziemy patrzeć na aktora jako na niego, tylko będziemy skupiali się na jego grze). Z kolei polska produkcja to kumulacja znanych nazwisk (Wajda, Więckiewicz, Grochowska itp.). Jednakże w przypadku rodzimego kina (mając na uwadze wcześniejsze polskie produkcje w ogóle) możliwe, że dobre, ugruntowane nazwiska dadzą nam gwarancję na chociażby przyzwoity film (wolę nie zapeszać, ale mam przeczucie, że będzie to co najmniej dobry film). Wajda to marka sama w sobie, może i zdarzają mu się słabsze filmy (jak każdemu), ale i tak trzyma zawsze co najmniej przyzwoity poziom. Wybiera do swoich produkcji, sprawdzonych, dobrych aktorów. Również jego nazwisko, oprócz oczywiście samego bohatera filmu, będzie przykuwać znacznie większą uwagę zagranicznych dystrybutorów. Będzie to ogromna szansa, aby obcokrajowcy mogli jeszcze bardziej zapoznać się z drogą Polski do wolności.

Zobaczcie zwiastuny, które umieszczę poniżej. Możliwe, że obydwie produkcje Was zainteresują. Ja planuję wybrać się do kina na obie ( o ile będzie Polska premiera Mandeli, póki co nie ma takiej informacji, trzymajcie kciuki, żeby jednak polska premiera się odbyła:) ) Jeśli taka sztuka mi się uda, napiszę recenzję krzyżową o tych dwóch, dobrze zapowiadających się filmach. 


MANDELA. LONG WALK TO FREEDOM 
Premiera USA 29 listopada 2013r.
WAŁĘSA. CZŁOWIEK Z NADZIEI
Premiera w Polsce 4 października 2013r.
Miłego dnia :)

sobota, 20 lipca 2013

Zbliżające się premiery: Jake Gyllenhaal

Witam,
Ci co mnie znają wiedzą, Ci co mnie nie znają zaraz się dowiedzą, że jednym z moich ulubionych aktorów od bardzo dawna jest Jake Gyllenhaal. Widziałam z nim praktycznie każdy film od 1999 roku [poza Księciem Persji, nie wiem czemu nie mogę się przełamać, może ten wpis zmieni moje nastawienie]. Dzisiaj nie będę Wam przybliżała jego biografii, oceniać filmów, w których grał [planuje to zrobić w innym czasie], lecz chcę przedstawić Wam zbliżające się jego nowe projekty. 

Ale zanim przejdę do krótkiego zestawienia, chcę Wam pokazać filmik na którym Jake wymawia prawidłowo swoje nazwisko[rodowe nazwisko arystokratycznej, szwedzkiej rodziny, z której wywodzi się jego ojciec] :) Za 3. razem się nauczyłam i teraz szpanuje, wiedząc jak powinno się je mówić :D

Prisoners- polski tytuł Labirynt ;) 
4 października 2013 POLSKA, 19 września 2013 USA

Jest to kryminał, w którym Jake gra jedną z pierwszoplanowych ról, detektywa Loki'ego, który prowadzi dochodzenie w sprawie zaginięcia dwóch małych dziewczynek. W rolach rodziców bardzo dobrzy i lubiani aktorzy (Hugh Jackman&Maria Bello oraz Viola Davis&Terrence Howard). Natomiast w roli jednego z podejrzanych, znany aktor młodego pokolenia Paul Dano. Obsada bardzo interesująca, a zwiastun również ciekawy. Mimo, że historii podobnych było wiele liczę, że ten film zapadnie pozytywnie w mej pamięci. 
***

An Enemy- brak polskiego tytułu
póki co brak sprecyzowanej daty premiery, lecz film jest już w fazie postprodukcji. 

Co wiemy o tym projekcie, jest to adaptacja książki o polskim tytule "Podwojenie" [osobiście nie słyszałam wcześniej o tej pozycji]. 
Pewien mężczyzna, rozwodnik i nauczyciel historii, jest znudzony życiem. Sam o sobie mówi, że cierpi na depresję, że nauczanie jest marszem w miejscu, że nie pamięta, dlaczego się ożenił, i że woli nie pamiętać, dlaczego się rozwiódł. (źródło: kultura.onet.pl)
Jake gra właśnie tego rozwodnika, a jego filmowymi żonami są: Melanie Laurent(znana z "Bękartów wojny") oraz Sarah Gordon("Cosmopolis".  Hm, niekonwencjonalne, zobaczymy co z tego wyjdzie i czy będzie  w ogóle polska premiera. 

PONADTO:
--> Miał zagrać w wysokobudżetowej i bardzo gwiazdorsko obsadzonej produkcji Disneya pt.: "Into the woods", lecz wybrał niezależną produkcję "Nightcrawler", w której zagra cwaniaczka, który zostaje wciągnięty w życie dziennikarzy śledczych (cokolwiek to znaczy). Premiera zapowiedziana na 2014 rok. 

--> Jego kandydatura jest rozważana przy filmie "Everest". Jego konkurentami do pierwszoplanowej roli są: Josh Brolin, John Hawkes,  Jason Clark. Trzymam kciuki! ;)
Film opowie o tragicznych wydarzeniach z 1996 roku. W tym czasie wspinaczki na Mount Everest zaczynają być traktowane jako atrakcja turystyczna dla bogaczy. Na początku maja w drogę na szczyt wyruszyły trzy niezależne wyprawy. Niestety nadciągnęła gwałtowna śnieżyca, w wyniku której osiem osób zmarło. W ciągu całego 1996 roku zginęło w sumie 15 osób; do tej pory jest to najtragiczniejszy rok w historii wspinaczek na tę górę.  (źródło: filmweb.pl)
 Co sądzicie o tych propozycjach, któraś Was zaciekawiła?

Czekam również na propozycję jakich wpisów oczekujecie, o czym z chęcią byście poczytali. Pozdrawiam. 



wtorek, 16 lipca 2013

Recenzja: POKŁOSIE

Witam Was wszystkich :)
Dzisiaj zamieszczę recenzję filmu "Pokłosie" Pasikowskiego. Jestem szczególnie ciekawa waszej opinii, gdyż tę recenzję napisałam już jakiś czas temu, ale nie ujrzała ona do dzisiaj światła dziennego. 

POLSKIE PIEKIEŁKO
Pasikowski, znany z mocnego kina po raz kolejny wywołuje burzę w polskiej społeczności. Jego najnowsze dzieło wzbudza bardzo skrajne emocje, od zachwytu po pogardę. Jedni chwalą go za odwagę i wzięcie na warsztat bardzo potrzebnego tematu dla Polaków, inni z kolei widzą w nim propagandzistę o zabarwieniach antypolskich. Jedno jest pewne, cel został osiągnięty-obraz wyzwala emocje, gdyż jak to kiedyś usłyszałam: "lepsza jest nienawiść od obojętności".
"Pokłosie" to początkowo niewinna historia. Jeden z Kalinów przyjeżdża z USA
w odwiedziny do brata i ojcowizny. Jednak już po przylocie Franciszek (Ireneusz Czop) dostrzega, że w jego małej ojczyźnie dzieje się źle, a najbardziej obrywa się jego młodszemu bratu Józkowi (Maciej Stuhr). Przyczynkiem do zamieszania i nagonki stają się żydowskie płyty nagrobne, które Józek wykopuje z całej okolicy i przenosi, ku niezadowoleniu reszty społeczeństwa na swoje pole, aby oddać im należny szacunek i stworzyć prowizoryczny cmentarz. Okazuje się, że filmowe "Żydki"[taką nazwą bohaterowie posługują się w rozmowach między sobą, intencją autora recenzji nie jest obraza nikogo] wpędzają go w nie lada kłopoty i ostracyzm, a na dodatek zostawia go żona i wyjeżdża z dziećmi szukać szczęścia za Ocean. Mimo napiętej atmosfery młodszy Kalina dąży do zrealizowania swojego celu. Mimo, iż początkowo Franek nie chce mu pomóc, to ostatecznie on jako jedyny będzie wierzył w idee tego przedsięwzięcia.
Reżyser nie boi się bezkompromisowych wątków, pokazuje pełną brutalność ludzi i często zaściankową mentalność. W filmie wyczuć klimat westernu, dramatu czy też kryminału. Mimo, ze film z każdą minutą odkrywa coraz bardziej wstydliwe piętno przeszłości, to dla mnie jest to bardziej historia uniwersalna, z pewnością nie mająca na calu wytknięcia Polakom, że podczas wojny zachowywali się niehonorowo. Jest to bardziej historia pokazująca jak jedno zdarzenie może rzutować na następne pokolenia, jak jesteśmy w stanie zmienić swoje morale przy nacisku dużej grupy, oraz jak zaściankowość może zniszczyć drugiego człowieka.
Premiera filmu pokazuje jak alergicznie podchodzimy do pokazywania nas, Polaków w złym świetle. Wszyscy bez wyjątku możemy być dumny z naszych przodków, lecz nie wolno nam zapominać, że na tym pięknym pomniku jest kilka dużych rys, których jako społeczeństwo mamy obowiązek negować i nigdy więcej do takich sytuacji doprowadzać.Pasikowski przez 7 lat próbował zrealizować "Pokłosie" nie mogąc znaleźć sponsorów. Na pewno pozytywnie wpłynęło to na Macieja Stuhra, przez ten czas wydoroślał i mógł być bardziej wiarygodny jako małorolny chłop, choć jego postura i tak zostawiała wiele do życzenia. Czop z kolei stworzył świetną kreację, chyba najlepszą w jego dotychczasowej karierze. Na plus również reszta obsady, na czele z Masztalerzem i Radziwiłowiczem.
"Pokłosie" to dzieło bezkompromisowe i przybliżające jeden z tematów tabu naszego społeczeństwa. Jest to dzieło smaczne, choć może faktycznie końcówka odrobinę za mistyczna, jednak wpisująca się w całokształt poprowadzonej fabuły.