Co tu dużo opisywać fabułę, gdyż sam tytuł wiele zdradza ;) Są Smaug, orkowie, a raczej ich nieskończona ilość, wiele elfów i krasnoludów. Z resztą oprócz oczywistych powiązań fabularnych z Władcą Pierścieni, to konstrukcja trylogii Hobbita jest podobna. Pierwsza część to przywitanie i powolne rozwinięcie akcji, w drugiej przedsmak tego, co czeka nas w trzeciej finalnej, czyli epicka rozpierducha.
źródło tumblr.com
Mamy wiele zwrotów akcji, emocji, wydarzeń, walk. Lecz oprócz tych oczywistości mamy również wiele smaczków, nawiązań do wcześniej wspomnianego Władcy, zabawnych sytuacji (np. patrz postać Alfrida), czy po prostu przerysowanie postaci ( przede wszystkim elfy, ale nic nie przebije Legolasa!). W sumie niby to samo, a jednak inaczej. Ogląda się z zaciekawieniem i już. W ogóle, mi oddanej fance Śródziema ciężko ocenić ten film, jak i całą trylogię. Dla mnie była rewelacja. Można się czepiać, że było wiele absurdalnych scen, ale jednak pamiętajmy, że to film z gatunku fantasy.
Aktorsko jest również bardzo ciekawie, wiadomo, sir Ian McKellen nie zawodzi. Martin Freeman również świetnie i bardzo dobrze dźwiga brzemię głównego bohatera, w przeciwieństwie do odtwórcy roli Froda we Władcy, ale o tym nie dzisiaj :) Krasnoludy, elfy, no wszyscy dają z siebie wszystko, na czele z Lee Pace. Jeśli ktoś jest fanem Tolkiena bądź idzie do kina, żeby zobaczyć dobrą przygodę fantasy to myślę, że się nie zawiedzie, gdyż produkcja zapewnia dobrą rozrywkę. Na marginesie wspomnę tylko, że lekko irytowały komentarze ludzi na maratonie w stylu: "no, spałem 2 części, na trójce też pod koniec, taka nuda hahaha". Nie wiem, czy niektórzy ludzie chodzą na Hobbita, bo jest niby taka moda? Czy jest raczej moda na spanie w kinie, bądź krytykowanie? :) Nie będę oceniać która część Hobbita była lepszą bądź która bitwa była tą ciekawszą, bo szczerze ciężko stwierdzić. Na koniec tylko wspomnę, że tak jakoś będzie teraz smutno bez oczekiwania na kolejną premierę, ale cóż trzeba żyć dalej ;)
Film skupia się na czasie, gdy w Polsce zostają zlikwidowane Wojskowe Służby Informacyjne. 3 oficerów zostaje zwerbowanych do nowej komórki wywiadowczej, jak się później okazuje niewiadomego pochodzenia.
Jeśli chodzi o samą fabułę nie jest tak źle. Dobrym pomysłem było, żeby film dzielić na etapy pracy wywiadowczej oraz napisy tłumaczące slang służb. Na plus również to, że pokazano jak na agentów działa praca, zwłaszcza ta w terenie. Oczywiście bez schematów się nie obyło. "Białko" (Olga Bołądź) wstąpiła do ABW, gdyż w przeszłości miała problemy z ojcem, również swego czasu agentem. Dodatkowo teraz ma problemy na linii damsko-męskiej. Bońka (Janusz Chabior) pod wpływem choroby chce się nawrócić i zrezygnować z pracy wywiadowczej. Z kolei Cerat (Wojciech Zieliński) odpycha od siebie swoich najbliższych. Sama praca wywiadowcza momentami interesująco pokazana. Miło, że pokuszono się o przedstawienie kilku scen, które w filmie miały miejsce w Afganistanie (szkoda, że tak krótko). Jednak nie pokazano tam nic co by mnie kompletnie zszokowało, jak zapowiadano. Muzyka utrzymywała zamierzoną w filmie atmosferę. Na ogromny plus przemiana aktorska Olgi Bołądź. Była bardzo wiarygodna, nie tylko swoją grą, ale również zmianą fizyczną. Brawa. Jak zwykle Chabior rewelacyjnie. Jego słodko-gorzka postać utrzymywała moją uwagę na filmie. Niestety, gdy Bołądź i Chabiora nie było na ekranie to już nie było tak kolorowo. Zieliński zagrał dobrze, ale scenariusz w tym przypadku mu nie pomagał (poza sceną w Afganistanie). Nie wiem, może był taki pierwotny zamiar, ale aktor do roli generała (Wojciech Machnicki) psuł mi bardzo odbiór filmu. Jak dla mnie kompletnie tam nie pasował... Muszę się również odnieść do atmosfery, która panowała wokół filmu. Gdyż to zastanawiano się, czy Vega będzie po premierze filmu dalej wieść swoje bezpieczne życie, że mu grożono etc. Po pierwsze Ameryki tam nie odkryto, zwłaszcza jeśli chodzi o samą pracę służb jako taką, czy że po publikacji raportu wielu agentów było zagrożonych. Co do samej historii to jest to fikcja fabularna, alternatywne przedstawienie rzeczywistości (czego teoretycznie niby nie można wykluczyć) i zrobiona poprawnie, nic nie było tam, czego wcześniej nie można było zobaczyć w innych produkcjach, czy gdzieś przeczytać. Idąc tym tokiem myślenia to tacy twórcy Homeland po 2. odcinku by zbiegiem okoliczności "wyparowali"... Proszę, nie twórzmy ideologi tam, gdzie jej nie ma. Tak więc nie czuję, żebym zmarnowała pieniądze na bilet, zwłaszcza, że nie oczekiwałam arcydzieła, ale rasowego filmu sensacyjnego. Nie do końca to właśnie zobaczyłam, ale tragedii też nie było, zwłaszcza, gdy główni aktorzy wypadli dobrze w swoich rolach. ocena 6/10 reżyseria- Patryk Vega premiera-3.10.2014 gatunek- sensacyjny
Choć film widziałam w dniu premiery to z przyczyn technicznych recenzja dopiero dzisiaj. Tak więc mamy małżeństwo, które obchodzi 5. rocznicę ślubu. Nagle jednak w ten piękny dzień nie wiadomo co się stało z żoną (Rosamund Pike). W takiej sytuacji Nick, jej mąż (Ben Affleck) staje się głównym podejrzanym całego zdarzenia. Policja nie wie, czy faktycznie żonę uprowadzono , czy została zamordowana.
(źródło tumblr.com)
Na ten film czekałam bardzo długo i się nie zawiodłam, a nawet zaryzykuje stwierdzenie, że już dawno tak dobrej produkcji nie widziałam. To dzieło mistrza Finchera najbardziej klimatem przypomina mi jego inny świetny film "Siedem". Całe szczęście nie jest to żaden melodramat małżeński, lecz rasowy thriller. Jest klimat, zwroty akcji, aura tajemnicy. Co prawda wydawałoby się, że małżeństwo Nicka i Amy przechodzi TYPOWE małżeńskie wypalenie. Mamy zdradę, rozczarowania. Ale nie, tutaj poprzeczka została bardzo wysoko podniesiona. Fabuła jest momentami niebywale zaskakująca, jest to też pewnie zasługa ciekawej książki, która była inspiracją dla tego filmu. Aktorsko jest naprawdę ciekawie. Afflecka, którego cenię jako reżysera, niekoniecznie już jako aktora. Jest przyzwoity, a tutaj wypadł całkiem dobrze. Z kolei Rosamund Pike pierwszy raz widziałam w takiej rozbudowanej roli. Poradziła sobie bardzo dobrze. Z jednej strony potrafiła zagrać potulną, miłą żonę, z drugiej wyrafinowaną i podłą ... Ciekawe też przechodziła zewnętrzne metamorfozy. Świetny też był wybór Carrie Coon do roli siostry Nicka. Tutaj bardzo mnie zachwyciła, a po jej roli w "Pozostawieni" nie miałam o niej zbyt dobrego zdania. Smaczkiem była rola Tylera Perry'ego jako adwokata Nicka, ale ogólnie dialogi były rewelacyjnie napisane. Kim Dickens udźwignęła rolę damskiego Williama Somerseta, a Neil Patrick Harris ciekawie wcielił się w postać zaborczego byłego chłopaka Amy (mam tu na myśli sceny późniejsze, gdyż scena z centrum poszukiwawczego była trochę groteskowa). Oczywiście Fincher nie zawiódł swoich fanów, ale myślę, że każdy fan thrillerów doceni "Zaginioną dziewczynę". Jest to intryga grubymi nićmi szyta, nic nie jest tak jakby się miało wydawać, więc czego chcieć więcej. Do tego jeśli dodamy klimatyczną ścieżkę dźwiękową i świetne zdjęcia. Nic tylko wybrać się do kina!
"Kamienie na szaniec" to adaptacja książki pod tym samym tytułem autorstwa Aleksandra Kamińskiego. Są to losy Szarych Szeregów opowiedziane z perspektywy trzech bohaterów Alka, Rudego oraz Zośki. Tu nie chcę wdawać się w szczegóły, bo myślę, że każdy z nas zna choć trochę powyższą historię.
FABUŁA
Scenarzyści wybrali, że to Zośka będzie naszym głównym bohaterem. Mnie jako fana książki cały film dręczyło pytanie "Gdzie jest Alek?!" Śmieszne, że to właśnie aktorzy grający właśnie te postacie promowały film, ale sama postać Alka może odezwała się ze 3 razy. Choć myślę, że jakbym nie czytała książki to by mi ten zabieg w ogóle nie przeszkadzał. Sam scenariusz nie jest tak zły jeśli chodzi o historię chłopaków z Szarych Szeregów. Dla mnie jedynym dużym minusem fabuły były młode postacie żeńskie. O ile teoretycznie mogę zrozumieć, że twórcy lubią wplatać wątek romansowy w niemalże każdą historię o tyle tu mnie ta sytuacja bardzo drażniła. Jednakże młode panny są do granic możliwości rozhisteryzowane i zachowują się jakby żyły w innej rzeczywistości.
Co prawda są rozbieżności z pierwowzorem, ale jak to kiedyś mądrze usłyszałam adaptacja to nie film dokumentalny :)
OBSADA
Młoda męska część obsady naprawdę dobrze się spisała. Tomkowi Ziętkowi (Rudy), Marcelowi Sabatowi(Zośka) czy Kamilowi Szeptyckiemu (Alek) życzę wielu ciekawych ról, bo na nie bardzo zasługują. Nie odstępowali na krok swoich starszych kolegów. Andrzej Chyra jako zarozumiały łącznik z AK rewelacja. Stenka, Globisz czy Żmijewski to również klasa sama w sobie. Wojciech Zieliński jako "Orsza" również bez zarzutu. Mam nadzieję, że częściej będzie pojawiał się na dużym ekranie. Tak więc obsada to duża zaleta tej produkcji. Duży też plus, że oficerów SS, którzy przesłuchiwali Rudego mówili po niemiecku. Dodawało to większego realizmu.
KWESTIE TECHNICZNE
Tutaj też bez większych wpadek. Muzyka ciekawa, charakteryzacja i scenografia dobrze zrealizowana. Na duży plus, że reżyser nie pokusił się o kolejny martyrologiczny film. Nie ma tutaj zbędnego patosu, długich rozmów jak to jest nam źle tylko tylko żywa akcja. Mimo skromnego jak na polskie realia budżetu wyszła naprawdę smaczna produkcja.
Nie ukrywałam, że na ten film czekałam bardzo długo, mając przy tym wiele oczekiwań. Film chciałam obejrzeć z wielu powodów, jednym z nich jest moje dość duże zamiłowanie do historii XX wieku.
źródło: filmweb.pl
FABUŁA
Jest to thriller szpiegowski opowiadający historię żołnierza Ludowego Wojska Polskiego- pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, który przez ponad dekadę do roku 1981 roku współpracował z CIA, pod pseudonimem Jack Strong.
Myślę, że wbrew pozorom postać pułkownika Kuklińskiego nie jest aż tak w Polsce znana. Podejrzewam, że wiele osób po usłyszeniu, że Pasikowski kręci nowy film doczytało informację na ten temat, trzeba przyznać, że są szczątkowe. Niestety tak to jest z tajnymi misjami służb specjalnych.
Pewne jest, że Kukliński współpracował z CIA, w 1981 roku musiał z rodziną uciekać do USA, przez wyciek informacji z Watykanu (obecnie trwają spekulacje, który kardynał mógł współpracować z ówczesnym KGB) oraz to, że ciążył na nim wyrok śmierci za zdradę, a postępowanie umorzono na początku lat 90' ze względu na stan wyższej konieczności.
Można by rzec, że Pasikowski lubi wkładać kij w mrowisko. Jego poprzedni film "Pokłosie" podzielił Polskę, podobnie jest z wchodzącym dzisiaj do kin "Jackiem Strongiem". Ja tam w obydwu dziełach nie widzę żadnych kontrowersji, ale co tam :)
Historia skupia się przeżyciach głównego bohatera (Marcin Dorociński) od czasu jak decyduje się na współpracę do wczesnych lat 90. Niektórzy zarzucają filmowi, że postacie kobiece nie są tak rozbudowane, że żona Kuklińskiego (Maja Ostaszewska), pojawia się niezwykle rzadko i nie ma zbyt dużo do powiedzenia. Również rola Dagmary Domińczyk jest też bardziej epizodyczna, 3-planowa. Jak zawsze ubolewam nad tym, że często role kobiece są prowadzone stereotypowo i są mało ciekawe, to tym razem ten zarzut jest nietrafiony. Po pierwsze żona nie mogła nic wiedzieć, w razie schwytania lepiej było dla niej, żeby nic nie wiedziała, po drugie to nie jest telenowela, żeby pokazywać zwykłe życie dwoje ludzi, tylko jest to film szpiegowski (!) i na tym twórcy się skupili. Ci co chcą zobaczyć sceny miłosne czy tzw. cycki- niestety nic tu po was :) I chwała za to twórcom.
Co mi średnio przypadło do gustu to niektóre reklamy porównujące historię Jacka do Bonda. Poza nazwą szpieg, tak naprawdę nic nich nie łączy. Co do samej nazwy szpieg, to bardzo mi się podobała jedna scena, w której David, prowadzący Jacka (Patrick Wilson) mówi: "on nie jest szpiegiem, jest aliantem". I może nazwiecie mnie naiwną, ale w kontekście historii nie oceniałabym surowo pułkownika. Z kontekstem, w jakim Władysław Pasikowski przedstawił Jacka się zgadzam. (więcej nie napiszę na ten temat, obiecałam sobie, żeby w recenzji było jak najmniej odniesień do historii czy antagonizmów szpieg-bohater).
OBSADA
Już od dawna wiedziałam, że Marin Dorociński to jeden z lepszych aktorów swojego pokolenia. Tu również spisał się znakomicie. Co do Wilsona to przyznaję się, że przekonałam się do niego tak na dobre dopiero w zeszłym roku, przy oglądaniu filmu "Obecność". Zagrał bez zarzutu, a trzeba powiedzieć, że większość dialogów prowadził w języku polskim (!). Co o tyle jest zabawne, że jego żona Dagmara (rodzice to rodowici Polacy) , może poza jednym zdaniem, mówi w języku angielskim :)
Cała osada spisała się bardzo dobrze, drugoplanowe role również przyciągały, widać, że każdy dał z siebie wiele. Z drugiej strony nazwiska takie jak Ostaszewska, Zamachowski, Globisz, Czop czy Pieczyński to gwarant dobrej gry aktorskiej. Bardzo podobało mi się, że każdy bohater mówił w języku, jakiej był narodowości bądź posługiwał się innym do komunikacji. Obsady "radziecka" oraz "amerykańska" również interesująco dobrana, brawo za casting. Dodam tylko, że Krzysztof Dracz jako generał Jaruzelski to bardzo ciekawie i dobrze zagrany epizod.
Pasikowski mimo trudnego tematu, wykazuje się sporym dystansem, czego przykładem jest postać Putka (rewelacyjny Mirosław Baka).
Całość dopełnia muzyka napisana przez Jana Duszyńskiego jest smacznym tłem dla wydarzeń dla ekranie.
"Jack Strong" to bardzo dobry film szpiegowski, jeden z lepiej zrobionych polskich filmów ostatnich lat. Jednak mimo małego budżetu można stworzyć coś ciekawego.
Było "Pokłosie", teraz "Jack Strong", ciekawe co Pasikowski wymyśli następnego.
Hej, po przerwie wracam z cyklem co warto wiedzieć. Dzisiaj wpis będzie dotyczył informacji między 3 a 12 sierpnia, związku z moim brakiem dostępu do internetu. 1. Jak podaje portal stopklatka.pl powstanie film o Zbigniewie Relidze, a w głównej roli wystąpi Tomasz Kot. Fabuła będzie się skupiać na wydarzeniach z 1983-1985, kiedy to doktor przeprowadził w Polsce pierwszy przeszczep serca. Sądzicie, że Tomasz Kot nadaje się do tej roli? Ja nie jestem do końca przekonana, ale poczekam na efekty :) 2. Legendarna już grupa Coldplay po raz pierwszy w swojej historii stworzyła piosenkę specjalnie na potrzeby soundtracku do filmu. Szczęśliwą produkcją jest Igrzyska Śmierci 2. Myślicie, że to dobry film wybrali na swój debiut? 3. Obecnie to Orlando Bloom jest podawany jako pewniak do roli Batmana w drugiej części "Człowieka ze stali". Nie jestem jakoś wielkim fanem tej serii, lecz Batman jest moim ulubionym superbohaterem, więc jestem ciekawa, kto zagra ponownie tę superpostać. 4. Od piątku (9 sierpnia) w polskich kinach możemy oglądać: Miłość po francusku, Do zaliczenia(nie widziałam, ale tytuł, zwiastun, plakat, fabuła wskazują, że film bardzo niskich lotów), Miłość, Śnieżka, Anomalia, Sala dla samobójców. Jeden z nielicznych tygodni, kiedy nie ma filmu, który mogę bez wahania polecić. 5.Disney zaprezentował, jakie filmy niedługo doczekają się premiery, więcej przeczytasz TUTAJ 6. W amerykańskim box office ostatniego tygodnia pierwsze miejsce zajął Elizjum (produkcja sf z Mattem Damonem i Jodie Foster). Drugie komedia Millerowie, trzecie Samoloty. Elizjum mnie nie przekonuje, a Samoloty po zwiastunie wydają się kolejną poprawną animacją. Z kolei Millerowie mogą być fajną, lekką komedią na popołudnie. Chciałabym zobaczyć tę produkcję.
7.Bruce Willis nie zagra w Niezniszczalnych 3, rzekomo z powodu swojej chciwości, nie chciał 3 milionów za 4 dni zdjęciowe, żądał milion więcej. Sam zainteresowany nie wypowiada się na ten temat. Jego postać zagra "tańszy" Harrison Ford. 8. Leonardo Di Caprio ma zagrać króla wikingów (Haralda III Surowego), żyjącego w XI wieku. Film zamówiło Warner Bros. 9. W 2014 roku będzie miała swoją premierę ekranizacja książki Kamienie na szaniec! W roli "Zośki" i "Rudego" nowe, debiutujące twarze. W pozostałych rolach m.in. Stenka, Żmijewski, Globisz, Chyra, Łukaszewicz, Dziędziel, Zieliński. Reżyseria Robert Gliński, zdjęcia Paweł Edelman. Jednym słowem wyborowa obsada. 10. Ma powstać serial medyczny oparty o Czarnoksiężnika z Oz?!
Hej,dzisiaj spóźniony wpis, nie miałam kiedy wczoraj napisać. Również od poniedziałku 5 sierpnia do soboty 9 nie będę miała w ogóle dostępu do internetu, stąd do tego czasu nie ukaże się żaden wpis oraz strona na facebook'u będzie miała przerwę. Gdy tylko wrócę do normalnego trybu, aktywność strony jak i bloga będzie znacznie większa :)
1. BBC w końcu pokazało krótką zapowiedź 3 serii Sherlocka.
Stylowe, z pomysłem, z moim ulubionym tematem muzycznym, ale dlaczego tak krótko :( Miejmy nadzieję, że niedługo będzie oficjalny, pełen zwiastun. 2. Zostajemy przy BBC. W niedzielę mają ogłosić, kto zostanie kolejnym Doktorem Who. Macie swoje typy? Ja bym bardzo chciała Toby'ego Stephensa :D 3. W polskich kinach zadebiutowały 3 produkcje: Smerfy 2 (widziałam w kinie zwiastun, podobnie jak jedynka, średnio mi się ten pomysł podoba, ale ważne, że dzieci są zadowolone :) ), włoski melodramat Koneser oraz Byzantium (fajna obsada, ale temat już taki utarty, nie widać, że było to coś na tyle ciekawego, żeby wybrać się do kina...) 4. Znamy gospodarza Oscarów 2014, będzie nim Ellen DeGeneres. 5.James Cameron zapowiedział, że powstaną 3 kolejne części Avatara. Pierwsza nowa część ma się pojawić w kinach w 2016 roku. (a to zbieg okoliczności, jakieś 4 dni temu sama pierwszy raz oglądałam Avatara, żałuję, że bez 3D, pewnie dużo straciłam, tym bardziej, że to film stworzony do tej formy...) 6. Powstanie kolejny film o Jasonie Bourne. Po raz drugi główną rolę zagra Jeremy Renner.
Miłego dnia!
Witam, kolejny cykl wpisów będzie dotyczył nowości filmowych. Będę je opisywała w każdy piątek (dot. piątku), poniedziałek (zestawienie całego weekendu) oraz w czwartki (od poniedziałku do czwartku). 1. Do sieci wypłynął kolejny zwiastun GRAWITACJI. Jak dla mnie nawet ciekawszy, niż ten wczorajszy.
2.James McAvoy zagra Victora Frankensteina, w nowej produkcjiFrankenstein, na podstawie powieści Mary Shelley. W postać Igora wcieli się, zgodnie z wcześniejszymi informacjami Daniel Radcliffe. Kibicuję James'owi od dawna, a książkę Mary Shelley też chętnie przeczytałam, Mam nadzieję, że to będzie dobra ekranizacja. A swoją drogą Daniel wybiera coś często mroczne filmy. 3.Filmweb.pl ogłosił, że powstaje remake "Efektu motyla". Natomiast amerykańskie źródła powołujące się na Variety podają, że powstanie reboot, nie remake. (Reboot, odwołuje się do tematyki, ale nie jest kontynuacją, wprowadza tylko znaną postać bądź wątek.) Reboot wydaje się być bardziej realnym pomysłem, zwłaszcza, że nie minęła dekada od pierwotnej wersji. 4. Brytyjczycy, Włosi oraz Szwajcarzy zabrali się za kolejną ekranizację "Romea i Julii". W sieci zadebiutował właśnie plakat do tej produkcji. To dobry pomysł, że powstaje kolejny film o tej historii?
(źródło: comingsoon.net)
5. W Polskich kinach debiutują dzisiaj: Wolverine, RED 2, Obecność, Książę nie z tej bajki. Oczywiście oprócz Wolverine, zachęcam Was do horroru Obecność, świetne recenzje i oceny widzów.
6. Najważniejsza informacja dnia dla mnie i wszystkich fanów "Hobbita". Dzisiaj zakończono zdjęcia. Tym samym zacznie się postprodukcja. Nam, fanom pozostaje tylko czekać na efekty ich pracy.
Witam, raz w tygodniu będę opisywała Wam premiery trailerów minionego tygodnia. Oceniać będę sam zwiastun (w skali od 5 do 0) oraz to czy całokształt (zwiastun, fabuła, obsada etc.) zachęcają mnie do pójścia do kina, czy też poczekam na DVD, nie chcę oglądać, nie interesuje mnie. Premiera 19 lipca
ADWOKAT/The Counselor Premiera Polska: 15 listopada 2013 Reżyseria: Ridley Scott Gatunek: Kryminał/thriller Streszczenie fabuły: Znany adwokat ze wszystkich sił chce się wyplątać z narkotykowego biznesu, gdyż myślał, że to będzie jednorazowa sprawa. Zwiastun: 4/5 Film: zachęca do pójścia do kina Jeśli ktoś lubi kryminały (tak jak ja) to myślę, że całość jak najbardziej zachęca do kupienia biletu. Dobry reżyser, świetna obsada(!), po zwiastunie zapowiada się dobry kryminał. Premiera 21 lipca
IGRZYSKA ŚMIERCI: W PIERŚCIENIU OGNIA
Premiera Polska 22 listopada
Gatunek: Akcja/Thriller
Tego filmu nie trzeba nikomu przedstawiać. Słyszał o nim każdy, prawie każdy oglądał. Ja należę do mniejszości, która jedynki nie widziała, ale po zobaczeniu tego zwiastuna, stwierdziłam, że muszę nadrobić zaległości.
Zwiastun: 4/5
Film: zachęca do pójścia do kina (ja niestety raczej się nie pójdę, muszę najpierw zobaczyć jedynkę)
Premiera 22 lipca
BLUE JASMINE
Premiera Polska: 23 sierpnia 2013
Reżyser: Woody Allen
Gatunek: Dramat
Streszczenie fabuły: Gospodyni domowa przechodzi kryzys i przenosi się do swojej siostry.
Zwiastun: 4,5/5
Film: zachęca do pójścia do kina
W końcu Woody Allen powraca do USA, co prawda nie do NY, ale zawsze. Jego europejskie filmy średnio mi się podobały, więc z wielką ciekawością czekam na ten film.
Premiera 24 lipca
GRAWITACJA/Gravity
Premiera Polska: 11 października 2013
Gatunek: thriller/ sci-fi
Streszczenie fabuły: Para astronautów przeżywa poważną katastrofę kosmiczną.
Zwiastun: 3,5/5
Film: zachęca do pójścia do kina/poczekam na DVD (ciągle się waham)
Zwiastun nie jest zły, lubię aktorów, którzy grają pierwszoplanowe role (Bullock, Clooney), może się wybiorę.
47 RONINÓW/47 Ronin premiera Polska: 10 stycznia 2014 Gatunek: Dramat/akcja Streszczenie fabuły: Film opowiada o znanej akcji samurajów z XVIII wieku. Zwiastun: 1,5/5 Film: nie chcę oglądać Nie pasuje mi forma i efekty specjalne do tego typu filmów (możliwe, że w tym względzie jestem konserwatywna). Nawet Keanu tu nie pomoże...
SINGLE SHOT brak określonej premiery gatunek: dramat/thriller streszczenie fabuły: Pewien kłusownik zamiast zwierzęcia zabija młodą kobietę Jednak jego problemy zaczną się dopiero, gdy odnajdzie walizkę z pieniędzmi. Zwiastun: 3/5 Film: poczekam na DVD Może to być ciekawy film, na wieczorny domowy seans. Poza tym nie ma polskiej premiery (póki co)... Co sądzicie o tych filmach? Jakie są wasze odczucia? Zapraszam do dyskusji. Pozdrawiam :)
Witam, dzisiaj chcę Wam przybliżać dwa filmy, które będą miały premierę pod koniec tego roku. Są to filmy szczególne tematycznie, gdyż opowiadają o symbolach XX wieku. W praktycznie w tym samym czasie w Polsce ukaże się film "Wałęsa. Człowiek z nadziei", natomiast w USA "Mandela. Long Walk to Freedom". Co te filmy łączy a co dzieli. Przede wszystkim oba filmy opowiadają o znanych postaciach XX wieku, które stały się symbolami walki o wolność w swoich krajach. Mandeli nikomu nie trzeba przedstawiać. Również Wałęsę kojarzy cały świat, większość obcokrajowców, oprócz Jana Pawła II wymienia go jako znanego Polaka. Zbiegiem okoliczności jest również data premiery, kręcone i wypuszczone do dystrybucji są w podobnym czasie. Oczywiście w Polsce, większe zainteresowanie jest filmem "Wałęsa", jest to postać nam współczesna, dotyczy historii, sprzed jeszcze niewielu lat. I jak to z filmami o historii najnowszej, będzie miał dużo zwolenników, jak i również przeciwników. Dla mnie, jako osoby urodzonej na przełomie zmiany ustroju będzie to film neutralny, będę na niego patrzyła bez żadnych wygórowanych oczekiwań, nie będę doszukiwała się kontrowersji. Również różnica w obydwu filmach jest taka, że w "Mandeli" mało znani aktorzy, reżyser również nieobyty z wysokobudżetowymi produkcjami (Brytyjczyk, l. 44, znany z "Kochanic króla"). Myślę, że to plus dla tej produkcji, żadnych gwiazd, które mogłyby rozpraszać uwagę widzów, świeża twarz, nada postaci Mandeli lepszy odbiór (nie będziemy patrzeć na aktora jako na niego, tylko będziemy skupiali się na jego grze). Z kolei polska produkcja to kumulacja znanych nazwisk (Wajda, Więckiewicz, Grochowska itp.). Jednakże w przypadku rodzimego kina (mając na uwadze wcześniejsze polskie produkcje w ogóle) możliwe, że dobre, ugruntowane nazwiska dadzą nam gwarancję na chociażby przyzwoity film (wolę nie zapeszać, ale mam przeczucie, że będzie to co najmniej dobry film). Wajda to marka sama w sobie, może i zdarzają mu się słabsze filmy (jak każdemu), ale i tak trzyma zawsze co najmniej przyzwoity poziom. Wybiera do swoich produkcji, sprawdzonych, dobrych aktorów. Również jego nazwisko, oprócz oczywiście samego bohatera filmu, będzie przykuwać znacznie większą uwagę zagranicznych dystrybutorów. Będzie to ogromna szansa, aby obcokrajowcy mogli jeszcze bardziej zapoznać się z drogą Polski do wolności. Zobaczcie zwiastuny, które umieszczę poniżej. Możliwe, że obydwie produkcje Was zainteresują. Ja planuję wybrać się do kina na obie ( o ile będzie Polska premiera Mandeli, póki co nie ma takiej informacji, trzymajcie kciuki, żeby jednak polska premiera się odbyła:) ) Jeśli taka sztuka mi się uda, napiszę recenzję krzyżową o tych dwóch, dobrze zapowiadających się filmach. MANDELA. LONG WALK TO FREEDOM Premiera USA 29 listopada 2013r.
WAŁĘSA. CZŁOWIEK Z NADZIEI Premiera w Polsce 4 października 2013r.
Witam, Ci co mnie znają wiedzą, Ci co mnie nie znają zaraz się dowiedzą, że jednym z moich ulubionych aktorów od bardzo dawna jest Jake Gyllenhaal. Widziałam z nim praktycznie każdy film od 1999 roku [poza Księciem Persji, nie wiem czemu nie mogę się przełamać, może ten wpis zmieni moje nastawienie]. Dzisiaj nie będę Wam przybliżała jego biografii, oceniać filmów, w których grał [planuje to zrobić w innym czasie], lecz chcę przedstawić Wam zbliżające się jego nowe projekty. Ale zanim przejdę do krótkiego zestawienia, chcę Wam pokazać filmik na którym Jake wymawia prawidłowo swoje nazwisko[rodowe nazwisko arystokratycznej, szwedzkiej rodziny, z której wywodzi się jego ojciec] :) Za 3. razem się nauczyłam i teraz szpanuje, wiedząc jak powinno się je mówić :D
Prisoners- polski tytuł Labirynt ;) 4 października 2013 POLSKA, 19 września 2013 USA
Jest to kryminał, w którym Jake gra jedną z pierwszoplanowych ról, detektywa Loki'ego, który prowadzi dochodzenie w sprawie zaginięcia dwóch małych dziewczynek. W rolach rodziców bardzo dobrzy i lubiani aktorzy (Hugh Jackman&Maria Bello oraz Viola Davis&Terrence Howard). Natomiast w roli jednego z podejrzanych, znany aktor młodego pokolenia Paul Dano. Obsada bardzo interesująca, a zwiastun również ciekawy. Mimo, że historii podobnych było wiele liczę, że ten film zapadnie pozytywnie w mej pamięci.
***
An Enemy- brak polskiego tytułu
póki co brak sprecyzowanej daty premiery, lecz film jest już w fazie postprodukcji.
Co wiemy o tym projekcie, jest to adaptacja książki o polskim tytule "Podwojenie" [osobiście nie słyszałam wcześniej o tej pozycji].
Pewien mężczyzna, rozwodnik i nauczyciel historii, jest znudzony życiem. Sam o sobie mówi, że cierpi na depresję, że nauczanie jest marszem w miejscu, że nie pamięta, dlaczego się ożenił, i że woli nie pamiętać, dlaczego się rozwiódł. (źródło: kultura.onet.pl)
Jake gra właśnie tego rozwodnika, a jego filmowymi żonami są: Melanie Laurent(znana z "Bękartów wojny") oraz Sarah Gordon("Cosmopolis". Hm, niekonwencjonalne, zobaczymy co z tego wyjdzie i czy będzie w ogóle polska premiera. PONADTO: --> Miał zagrać w wysokobudżetowej i bardzo gwiazdorsko obsadzonej produkcji Disneya pt.: "Into the woods", lecz wybrał niezależną produkcję "Nightcrawler", w której zagra cwaniaczka, który zostaje wciągnięty w życie dziennikarzy śledczych (cokolwiek to znaczy). Premiera zapowiedziana na 2014 rok. --> Jego kandydatura jest rozważana przy filmie "Everest". Jego konkurentami do pierwszoplanowej roli są: Josh Brolin, John Hawkes, Jason Clark. Trzymam kciuki! ;)
Film opowie o tragicznych wydarzeniach z 1996 roku. W tym czasie wspinaczki na Mount Everest zaczynają być traktowane jako atrakcja turystyczna dla bogaczy. Na początku maja w drogę na szczyt wyruszyły trzy niezależne wyprawy. Niestety nadciągnęła gwałtowna śnieżyca, w wyniku której osiem osób zmarło. W ciągu całego 1996 roku zginęło w sumie 15 osób; do tej pory jest to najtragiczniejszy rok w historii wspinaczek na tę górę. (źródło: filmweb.pl)
Co sądzicie o tych propozycjach, któraś Was zaciekawiła?
Czekam również na propozycję jakich wpisów oczekujecie, o czym z chęcią byście poczytali. Pozdrawiam.