Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rewelacyjny film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rewelacyjny film. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lutego 2015

Recenzja filmu: ZIARNO PRAWDY (2014)

W Sandomierzu dochodzi do brutalnego morderstwa. Śledztwo prowadzi prokurator Teodor Szacki (Robert Więckiewicz), przy pomocy oficera policji (Jerzy Trela) oraz miejscowej pani prokurator (Magdalena Walach). 

Muszę zaznaczyć, że nie czytałam wcześniej książkowego pierwowzoru. Tak więc mamy tajemnicę, wiarę(niewiarę) w legendy, rytualne morderstwo, surowego pana prokuratora. Wszystko pięknie, ładnie, osobiście do końca nie wiedziałam, kto jest sprawcą... No może wątek z Klarą (Aleksandra Hamkało) mało potrzebny. Dialogi świetnie skrojone, a cytat "To jest Polska, za coś musieli ją nienawidzić", czy metaforę o żółci  na długo zapamiętam ;) Są jak na kryminał/thriller przystało zwroty akcji, niejednoznaczne sytuacje etc, etc. Dodatkowo świetnie ukazane są relacje prokurator-policja. 

Bardzo za grę trzeba pochwalić przede wszystkim Krzysztofa Pieczyńskiego. Jego rola to istny majstersztyk. Przez to rola Więckiewicza jako surowego pana prokuratora blednie, ale i tak również jak zawsze pozytywnie. Jerzy Trela oczywiście z klasą, na plus również epizod Arkadiusza Jakubika. Kobiet w filmie prawie nie ma, jak już to role epizodyczne. Walach zagrała poprawnie i dalej nie jestem zbytnią fanką gry Aleksandry Hamkało, zwłaszcza w scenach "wyrażam emocje". 

Strona wizualna prezentuje się bardzo dobrze, zdjęcia również. Ciekawa czołówka oraz pasująca klimatycznie muzyka Abela Korzeniowskiego

Jeśli ktoś chce pójść do kina na kino gatunkowe i obejrzeć interesujący kryminał to z całego serca polecam. Produkcja ta zawiera wszystko to, co oczekuje się od kryminału. O tyle mile się to ogląda, że aktorstwo jest na wysokim poziomie.  Oczywiście jak zastrzegłam na początku jest to opinia czysto filmowa, książki niestety nie czytałam. 

Next Film nieźle sobie poczyna, najpierw "Bogowie", teraz "Ziarno prawdy". Z zaciekawieniem będę oczekiwać ich kolejnych produkcji. 

premiera: 30 stycznia 2015
reżyseria: Borys Lankosz
scenariusz: Borys Lankosz, Zygmunt Miłoszewski
zdjęcia: Łukasz Bielan

sobota, 27 grudnia 2014

MOJE FILMY 2014

Tradycyjnie z końcem roku prezentuję moje filmy 2014 r. Żałuję, że wielu ciekawych produkcji jeszcze nie miałam okazji zobaczyć. Najbardziej ubolewam nad Boyhood'em. W przygotowaniu seriale 2014. oraz filmy na które czekam w 2015 r.

Uwzględniam te filmy, które w roku 2014. miały swoją polską premierę. 

NAJLEPSZY FILM:

WOLNY STRZELEC polska premiera 21 listopada 


Po pierwsze dalej nie mogę wyjść z podziwu, że jest to debiut reżyserski Dana Gilroya. Dialogi rewelacyjne, aktorstwo również. Jest to chyba najlepsza rola Jake'a do tej pory. Intrygująca fabuła, czego chcieć więcej. 

REWELACYJNA FILMOWA PRZYGODA:

ZAGINIONA DZIEWCZYNA polska premiera 10 października 


Mimo, że gra tam Ben (którego bardzo cenię jako reżysera) seans jest ciekawą przygodą, zwłaszcza dla osób nieznających pierwowzoru. Rosamund Pike w końcu mogła popisać się talentem aktorskim. Końcówka już tak nie dotrzymuje tempa, niemniej jest to ciekawa produkcja. 

NAJBARDZIEJ POZYTYWNIE POKRĘCONY FILM:

GRAND BUDAPEST HOTEL polska premiera 28 marca


Co tu dużo mówić. Uwielbiam ten świat, pełen absurdów. Świetne kreacje aktorskie, klimat, dopracowany każdy szczegół. Uwielbiam <3

REMAKE/SEQUEL:

HOBBIT: BITWA PIĘCIU ARMII polska premiera 25 grudnia



Bitwa dotrzymuje kroku pierwszej części i chyba jest lepsza od dwójki. Szkoda, że to już koniec...

NAJLEPSZY FILM W SWOIM GATUNKU- komediodramat

SIERPIEŃ W HRABSTWIE OSAGE polska premiera 24 stycznia


Rewelacyjne dialogi i popis aktorski Meryl i Julii. 

POLSKI FILM: (nowość)

BOGOWIE polska premiera 10 października


Ten rok należy do polskiego kina. Bogowie przyciągnęły do kin ponad 2 mln ludzi. Jest to polski film biograficzny pozbawiony zbędnego patosu, jak na polskie warunki bardzo oryginalnie przedstawione losy Zbigniewa Religii. Trzeba również pochwalić Jezioraka- rasowy kryminał, Miasto 44 za swój rozmach, Jacka Stronga czy Kamienie na Szaniec. 


sobota, 18 października 2014

Recenzja filmu: "Ida" (2013 r.) Na szara rzeczywistość

(źródło tumblr.com)
Film przenosi nas w lata 60 XX wieku. Opowiada historię dwóch kobiet, które muszą zmierzyć się z swoją przeszłością. Każda z nich z prawdą radzi sobie na swój sposób. Jedna jest aż przerażająco spokojna, druga żyje w świecie alkoholu, papierosów i przygodnego seksu. 

(źródło tumblr.com)
Cóż mogę powiedzieć, zauroczyłam się tą produkcją. Po pierwsze za świetny intymny, klimat. Ta kameralność, surowość powstała dzięki bardzo przemyślanym zdjęciom. Plenery świetnie dobrane, które idealnie komponowały się z fabułą. Po drugie za rewelacyjne wręcz aktorstwo. Agata Kulesza w roli Wandy mistrzostwo świata. Jej każda wypowiedź, mimika jest aż do bólu przemyślana. Agata Trzebuchowska choć grała pierwszoplanową postać, musi się pogodzić z faktem, że to jej starsza koleżanka ukradła cały film. Jednakże trzeba przyznać, że również zagrała interesująco. Cichą postać też bardzo trudno zagrać. Dawid Ogrodnik jak zwykle czarował na ekranie (zwłaszcza prawdziwą grą na saksofonie altowym). Drugoplanowe postacie również z pomysłem dobrane. Świetne sceny w klasztorze. Po trzecie za to, że film jest czarno-biały. Jestem wręcz pewna, że gdyby był zrobiony w kolorze straciłby swój niepowtarzalny urok i czar.

(źródło tumblr.com)
Bałam się, że końcowe sceny zmierzą w stronę banału. Całe szczęście tak się nie stało. Tematyka filmu trudna, gdyż dotykała losu Żydów podczas II wojny światowej. Lecz ten wątek był chyba (ja to tak odebrałam) tłem do rozważań na temat życia, tego co dał nam los i co z tym zrobimy. Czy jesteśmy w stanie żyć po tym co nam się przytrafiło, zmierzyć się z przeszłością, czy jesteśmy w stanie kierować naszym życiem, czy jednak przeszłość rzutuje na nasze teraźniejsze wybory. 
Również na co warto zwrócić uwagę, to to, że twórcy bardzo dobrze oddali tamte czasy. Ubiory, muzyka, atmosfera. Tak więc "Ida" to wizualny i aktorski majstersztyk. 

P.S. Nawet, jeśli Agata Kulesza nie dostanie żadnej nominacji, to nie znaczy, że nie zagrała lepiej od tych aktorek, które będą walczyć o nagrody. Po wtóre bardzo cieszy mnie, że w końcu w Polsce powstaje coraz więcej filmów, w którym kobiety mają dużo do powiedzenia i przede wszystkim do zagrania ! ;)
ocena 8,5/10 

reżyseria- Paweł Pawlikowski
gatunek- dramat
premiera- 25 października 2013 r. 

czwartek, 16 października 2014

Recenzja film: "Zaginiona dziewczyna" (2014r.) Małżeństwa portret własny

Choć film widziałam w dniu premiery to z przyczyn technicznych recenzja dopiero dzisiaj. 

Tak więc mamy małżeństwo, które obchodzi 5. rocznicę ślubu. Nagle jednak w ten piękny dzień  nie wiadomo co się stało z żoną (Rosamund Pike). W takiej sytuacji Nick, jej mąż (Ben Affleck) staje się głównym podejrzanym całego zdarzenia. Policja nie wie, czy faktycznie żonę uprowadzono , czy została zamordowana. 
(źródło tumblr.com)
Na ten film czekałam bardzo długo i się nie zawiodłam, a nawet zaryzykuje stwierdzenie, że już dawno tak dobrej produkcji nie widziałam. To dzieło mistrza Finchera najbardziej klimatem przypomina mi jego inny świetny film "Siedem". Całe szczęście nie jest to żaden melodramat małżeński, lecz rasowy thriller. Jest klimat, zwroty akcji, aura tajemnicy. Co prawda wydawałoby się, że małżeństwo Nicka i Amy przechodzi TYPOWE małżeńskie wypalenie. Mamy zdradę, rozczarowania. Ale nie, tutaj poprzeczka została bardzo wysoko podniesiona. Fabuła jest momentami niebywale zaskakująca, jest to też pewnie zasługa ciekawej książki, która była inspiracją dla tego filmu.

Aktorsko jest naprawdę ciekawie. Afflecka, którego cenię jako reżysera, niekoniecznie już jako aktora. Jest przyzwoity, a tutaj wypadł całkiem dobrze. Z kolei Rosamund Pike pierwszy raz widziałam w takiej rozbudowanej roli. Poradziła sobie bardzo dobrze. Z jednej strony potrafiła zagrać potulną, miłą żonę, z drugiej wyrafinowaną i podłą ... Ciekawe też przechodziła zewnętrzne metamorfozy. Świetny też był wybór Carrie Coon do roli siostry Nicka. Tutaj bardzo mnie zachwyciła, a po jej roli w "Pozostawieni" nie miałam o niej zbyt dobrego zdania. Smaczkiem była rola Tylera Perry'ego jako adwokata Nicka, ale ogólnie dialogi były rewelacyjnie napisane. Kim Dickens udźwignęła rolę damskiego Williama Somerseta, a  Neil Patrick Harris  ciekawie wcielił się w postać zaborczego byłego chłopaka Amy (mam tu na myśli sceny późniejsze, gdyż scena z centrum poszukiwawczego była trochę groteskowa). 

Oczywiście Fincher nie zawiódł swoich fanów, ale myślę, że każdy fan thrillerów doceni "Zaginioną dziewczynę". Jest to intryga grubymi nićmi szyta, nic nie jest tak jakby się miało wydawać, więc czego chcieć więcej. Do tego jeśli dodamy klimatyczną ścieżkę dźwiękową i świetne zdjęcia.  Nic tylko wybrać się do kina!  

piątek, 7 lutego 2014

Recenzja filmu: "Jack Strong" (2014)- Odcienie naszej trudnej przeszłości.

[RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOJLERY]

Nie ukrywałam, że na ten film czekałam bardzo długo, mając przy tym wiele oczekiwań. Film chciałam obejrzeć z wielu powodów, jednym z nich jest moje dość duże zamiłowanie do historii XX wieku. 

źródło: filmweb.pl
FABUŁA

Jest to thriller szpiegowski opowiadający historię żołnierza Ludowego Wojska Polskiego- pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, który przez ponad dekadę do roku 1981 roku współpracował z CIA, pod pseudonimem Jack Strong. 

Myślę, że wbrew pozorom postać pułkownika Kuklińskiego nie jest aż tak w Polsce znana. Podejrzewam, że wiele osób po usłyszeniu, że Pasikowski kręci nowy film doczytało informację na ten temat, trzeba przyznać, że są szczątkowe. Niestety tak to jest z tajnymi misjami służb specjalnych. 

Pewne jest, że Kukliński współpracował z CIA, w 1981 roku musiał z rodziną uciekać do USA, przez wyciek informacji z Watykanu (obecnie trwają spekulacje, który kardynał mógł współpracować z ówczesnym KGB) oraz to, że ciążył na nim wyrok śmierci za zdradę, a postępowanie umorzono na początku lat 90' ze względu na stan wyższej konieczności.

Można by rzec, że Pasikowski lubi wkładać kij w mrowisko. Jego poprzedni film "Pokłosie" podzielił Polskę, podobnie jest z wchodzącym dzisiaj do kin "Jackiem Strongiem". Ja tam w obydwu dziełach nie widzę żadnych kontrowersji, ale co tam :) 

Historia skupia się przeżyciach głównego bohatera (Marcin Dorociński) od czasu jak decyduje się na współpracę do wczesnych lat 90. Niektórzy zarzucają filmowi, że postacie kobiece nie są tak rozbudowane, że żona Kuklińskiego (Maja Ostaszewska), pojawia się niezwykle rzadko i nie ma zbyt dużo do powiedzenia. Również rola Dagmary Domińczyk jest też bardziej epizodyczna, 3-planowa. Jak zawsze ubolewam nad tym, że często role kobiece są prowadzone stereotypowo i są mało ciekawe, to tym razem ten zarzut jest nietrafiony. Po pierwsze żona nie mogła nic wiedzieć, w razie schwytania lepiej było dla niej, żeby nic nie wiedziała, po drugie to nie jest telenowela, żeby pokazywać zwykłe życie dwoje ludzi, tylko jest to film szpiegowski (!) i na tym twórcy się skupili. Ci co chcą zobaczyć sceny miłosne czy tzw. cycki- niestety nic tu po was :) I chwała za to twórcom. 

Co mi średnio przypadło do gustu to niektóre reklamy porównujące historię Jacka do Bonda. Poza nazwą szpieg, tak naprawdę nic nich nie łączy. Co do samej nazwy szpieg, to bardzo mi się podobała jedna scena, w której David, prowadzący Jacka (Patrick Wilson) mówi: "on nie jest szpiegiem, jest aliantem".  I może nazwiecie mnie naiwną, ale w kontekście historii nie oceniałabym surowo pułkownika. Z kontekstem, w jakim Władysław Pasikowski przedstawił Jacka się zgadzam. (więcej nie napiszę na ten temat, obiecałam sobie, żeby w recenzji było jak najmniej odniesień do historii czy antagonizmów szpieg-bohater).

OBSADA

Już od dawna wiedziałam, że Marin Dorociński to jeden z lepszych aktorów swojego pokolenia. Tu również spisał się znakomicie. Co do Wilsona to przyznaję się, że przekonałam się do niego tak na dobre dopiero w zeszłym roku, przy oglądaniu filmu "Obecność". Zagrał bez zarzutu, a trzeba powiedzieć, że większość dialogów prowadził w języku polskim (!). Co o tyle jest zabawne, że jego żona Dagmara (rodzice to rodowici Polacy) , może poza jednym zdaniem, mówi w języku angielskim :)

Cała osada spisała się bardzo dobrze, drugoplanowe role również przyciągały, widać, że każdy dał z siebie wiele. Z drugiej strony nazwiska takie jak Ostaszewska, Zamachowski, Globisz, Czop czy Pieczyński to gwarant dobrej gry aktorskiej. Bardzo podobało mi się, że każdy bohater mówił w języku, jakiej był narodowości bądź posługiwał się innym do komunikacji. Obsady "radziecka" oraz "amerykańska" również interesująco dobrana, brawo za casting. Dodam tylko, że Krzysztof Dracz jako generał Jaruzelski to bardzo ciekawie i dobrze zagrany epizod. 

Pasikowski mimo trudnego tematu, wykazuje się sporym dystansem, czego przykładem jest postać Putka (rewelacyjny Mirosław Baka). 


Całość dopełnia muzyka napisana przez Jana Duszyńskiego jest smacznym tłem dla wydarzeń dla ekranie.


"Jack Strong" to bardzo dobry film szpiegowski, jeden z lepiej zrobionych polskich filmów ostatnich lat. Jednak mimo małego budżetu można stworzyć coś ciekawego. 
Było "Pokłosie", teraz "Jack Strong", ciekawe co Pasikowski wymyśli następnego. 

sobota, 16 listopada 2013

Recenzja filmu "Kapitan Philips": Run Captain, run!

(źródło tumblr.com)

8 listopada na ekrany polskich kin wszedł amerykański film, oparty na książce "Kapitan Philips". Premiera tego obrazu została przyćmiona innym filmem: Thorem 2. Jednak ja, zamiast na Thora wybrałam się na ten pierwszy film i nie żałuje.

Film opowiada historię tytułowego Kapitana Philipsa (Tom Hanks), który żyje z tego, że dowodzi statkami towarowymi. Tym razem jego zlecenie obejmuje trasę do Mombasy w Afryce przez tereny somalijskie. Dostaje w większości nową załogę, nowy statek i musi sobie jakoś radzić. Pozorny spokój zakłóca obraz radaru, który pokazuje, że jakieś dwie niezidentyfikowane małe jednostki próbują do jego statku dopłynąć. Oczywiście po jakimś czasie jesteśmy wręcz pewni, że są to somalijscy... piraci.


Kilka lat temu gruchnęła wieść w telewizji, że powraca problem piractwa morskiego, zwłaszcza u wybrzeży Somalii. Kapitan Philips przeżył taką sytuację i opisał ją w książce, która stała się podstawą do nakręcenia tego projektu. Jest to chyba pierwszy obraz, który traktuje o współczesnym problemie piractwa morskiego, który się rozrasta i jest coraz większym globalnym problemem.

PIERWSZE WRAŻENIA:
Wiecie, że gdy film się skończył i pokazały się napisy na ekranie, cala widownia była cicho, przez chwilę nikt się nie poruszał. Obraz przez większość czasu tak trzymał w napięciu. Hanks znowu w wielkiej formie! Już mu wybaczyłam wpadkę w "Kodzie Da Vinci".
(źródło: tumblr.com)


AKTORSKO:
Jak już napisałam, Tom po raz kolejny udowodnił swoją klasę aktorską. Na wielki plus, że osoby wcielające się piratów somalijskich mówiły w etnicznym języku przez większość czasu, a angielski bardzo łamali, dzięki temu obraz był jeszcze bardziej autentyczny. Drugoplanowe role też ciekawe, dobrze, że grali to również aktorzy mniej znani, dodawało to naprawdę takiej większej prawdziwości.

FABUŁA:
Prywatnie bardzo ciekawi mnie zjawisko piractwa morskiego, świetnie, że były pokazane tutaj wszelakie procedury i niuanse prawne, również te słabsze strony, że marynarze są często przez większość czasu zdani na siebie, jak to na nich wpływa, jakie postawy przeważają.  Reżyser nie chciał ani oskarżać, ani tłumaczyć piratów morskich, starał się być bardziej biernym obserwatorem.
(źródło: tumblr.com)

PODSUMOWANIE:
"Kapitan Philips" to opowieść o aktualnym globalnym problemie, ze świetną obsadą, trzymająca nieustannie w napięciu. Na pewno nie będziecie żałować tych 2 godzin 14 minut w kinie (plus reklamy oczywiście :D).

P.S. Dawno nie widziałam tak dobrego filmu! Jeden z lepszych jakie kiedykolwiek widziałam.




DANE TECHNICZNE:
rok: 2013
reżyser: Paul Greengrass ("lot 93", trylogia o Bournie)
produkcja: USA
gatunek: dramat biograficzny